Pod Grzechoczącymi Koścmi

Strona główna

MENU

SONDA

18

Sty 12

Star Wars: The Old Republic – recenzja

 

Od oficjalnej premiery Star Wars: The Old Republic minęły już trzy tygodnie, a zatem najwyższy czas żeby pokusić się o pewne podsumowanie tego, co zostało nam zaprezentowane przez studio BioWare. W zasadzie gra, w którą teraz mamy przyjemność grać nie różni się zasadniczo od wersji beta, o której to możecie poczytać więcej w obszernym artykule, który swego czasu pojawił się na łamach naszego serwisu. Bezpośredni link do tekstu znajduje się tutaj. W niniejszym tekście postaram się rozwinąć nieco bardziej wszystko to, o czym pisaliśmy już wcześniej. W niniejszej recenzji niejednokrotnie zostało użyte słownictwo, które dla osoby niegrającej w gry MMO może być kompletnie niezrozumiałe. W takich wypadkach starałem się tam gdzie mogłem dodawać konkretny odnośnik, który dane sformułowanie miał wyjaśnić. Pierwsza obawą wynikają z doświadczeń w gry w betę było to, czy serwery TOR wytrzymają początkowe, bardzo duże obciążenie. I tutaj duży plus dla BioWare. Dzięki zmyślnemu systemowi wcześniejszego dostępu do gry napływ graczy do serwerów został rozłożony na raty, co na pewno w bardzo dużym stopniu przyczyniło się do tego, iż start TOR był jednym z lepszych (o ile nie najlepszym) startów gry MMO z jakim mięliśmy do tej pory do czynienia. Oczywiście początkowo nie obyło się bez kolejek, ale nie były one jakoś przeraźliwie długie. Osobiście, nigdy nie czekałem dłużej niż 20 minut a gram na jednym z najbardziej obładowanych serwerów. Ten stan rzeczy utrzymywał się przez pierwsze kilka dni, jednakże w tej chwili nie ma już z tym problemu i w zasadzie kolejki już nie występują. Biorąc pod uwagę, iż według danych BioWare w TORgra już ponad 1.5 miliona osób to trzeba przyznać, że przynajmniej w tym aspekcie producenci gry spisali się na medal.

 

 PVE

To, co jest podstawą wszystkich gier MMO to PvE. W tym wypadku TOR zasadniczo podzieliłbym na dwie części. Po pierwsze część fabularną i wszystko to, co z nią związane, oraz standardowe „wypełniacze czasu”, czyli cała reszta tego co można robić, kiedy nie podążamy za ścieżką fabularną naszej postaci. W pierwszym wypadku TOR miażdży i nie uważam, aby to stwierdzenie było przesadzone. Fabuła gry stoi na bardzo wysokim poziomie. Każda klasa postaci ma swoją własną i bardzo rozbudowaną historię. Na dobrą sprawę w niczym ona nie ustępuje grom cRPG toteż jeżeli ktoś nie gustuje w grach MMO to TOR śmiało może kupić jako po prostu kolejną, dobrą grę cRPG ze stajni BioWare. Na pewno wszyscy fani Mass Effect, Dragon Age a już tym bardziej Knights of the Old Republic nie zawiodą się.

I tutaj pojawia się pierwszy, bardzo poważny zarzut pod adresem TOR, który jest podnoszony przez bardzo wielu graczy na oficjalnym forum gry. Czy TOR jest bardziej MMO, czy cRPG? Moim zdaniem jest i jednym i drugim, co właśnie tym bardziej czyni z niego prawdziwą grę MMORPG. W wielu grach sieciowych na dobrą sprawę wszelkiej maści wątki fabularne czy też zadania, które można wykonywać są tak niesamowicie płytkie i denne, że od razu widać, że są jedynie małym dodatkiem do gry. W TOR z kolei fabuła jest niezwykle istotna i przed wszystkich – wciągająca.

Co do samych zadań (questów) występujących w grze to w końcu pojawiło się MMO, które nie polega tylko i wyłącznie na masowym mordzie wilków i pająków, które wraz ze wzrostem poziomu jedynie zmieniają kolor i nazwę. Czyste questy typu „zabij 10 szczurów” w zasadzie nie występują, a jeżeli się pojawiają to bardzo rzadko. W TOR rozwiązano to w inny sposób. Podczas wykonywania misji dostajemy zadanie bonusowe, które polega na zabiciu określonej ilości przeciwników. Jest to jedynie dodatek i jak nie chce nam się tym zajmować to możemy sobie to bez problemu darować i skupić się na wykonaniu głównego celu naszej misji. Autorzy gry bardzo dużo siły poświęcili na to, żeby urozmaicić nam rozgrywkę i chwała im za to.

Bardzo fajne jest również to, że interakcja naszej postaci z okolicznymi NPC nie polega jedynie na klikaniu na odpowiednie opcje dialogowe i patrzeniu jak tekst przesuwa się po ekranie. W TOR wszelkie dialogi są nagrane przez profesjonalnych lektorów. Wszystko na wzór i podobieństwo tego, z czym mogliśmy się spotkać w Dragon Age i Mass Effect. Niby jest to mała rzecz, ale zdecydowanie wolę kiedy mój bohater rozmawia z NPC i poprzez rozmowę dowiaduje się na czym będzie polegało jego zadanie. W wielu innych grach MMO w takich sytuacjach po prostu dostawaliśmy ścianę tekstu do przeczytania z czego istotna była ostatnia linijka. Żeby przedstawić skalę tego, co zrobiło BioWare trzeba tutaj wspomnieć, iż Star Wars: The Old Republic zostało wyróżnione w księdze rekordów Guinnessa za największą ilość nagranych linii dialogowych! Mowa tutaj oczywiście o Gamer`s Edition księgi Guinnessa, ale i tak robi to wrażenie.

Świat, po którym się poruszamy jest bardzo duży, żeby nie powiedzieć gigantyczny. Wszyscy fani Gwiezdnych Wojen bardzo szybko się w nim jednak odnajdą, gdyż gra całkiem wiernie adaptuje miejsca, które występowały w filmach George`a Lucasa. Mimo tego, iż sam nie jestem fanem Gwiezdnych Wojen to jednak bardzo przyjemnie mi się gra i mogę śmiało stwierdzić, że się „wciągnąłem”. Pięknie dopracowane krajobrazy planet, tysiące i zadań do wykonania, pełna nieoczekiwanych zwrotów akcji fabuła i nietuzinkowe postaci towarzyszące naszemu bohaterowi to jedne z tych rzeczy, dla których warto zagrać w TOR. Jednocześnie BioWare zostawiło sobie bardzo dużo miejsca dla przyszłych dodatków do gry. Nowe światy i kontynuacja fabuły to tylko kwestia czasu. Jak już wspomniałem fabuła w TOR jest szalenie istotna, jednak co robić, gdy na chwilę chcemy zejść ze ścieżki wytyczonej nam przed twórców gry? Można oczywiście wykonywać różnorodne mniej, lub bardziej ambitne zadania, ale i tak najciekawsze z punktu widzenia gry sieciowej wydają się instancje, które w TOR określane są mianem Flashpointów. Są to specjalne misje, które wykonujemy drużynowo w rozmaitych lokacjach, rozsianych po całej galaktyce. Czasami będzie to próba odbicia statku kosmicznego, innym razem z kolei będziemy przemierzali zapomniane świątynie starożytnych cywilizacji. Innymi słowy troszkę tego jest i dostarcza to świetnej zabawy. Oprócz Flashpointów w grze znajdziemy bardzo dużo heroic questów, które również będą wymagały udziału kilku graczy. Różnica między Flashpointami a heroic questami jest w zasadzie niewielka. Flashpointy jedynie maja bardziej rozbudowaną fabułę, oraz można je przechodzić na różnych poziomach trudności.

Oczywiście w grze znajdziemy również rajdy. Póki co jednak jest tego bardzo niewiele i dopiero z czasem poznamy prawdziwe oblicze tego aspektu gry. Nie licząc możliwości walki z tak zwanymi World Bossami, do których pokonania potrzeba kilkunastu graczy to zamkniętych instancji rajdowych mamy bardzo malutko. Sam osobiście jeszcze ich nie próbowałem, więc ciężko jest mi się do tego tematu odnieść. Wszystko na pewno ulegnie zmianie, gdy coraz większa liczba graczy osiągnie maksymalny poziom postaci i zaczną się tworzyć duże, stabilne gildie. Trzeba pamiętać, że póki co ten aspekt gry dopiero się rozwija, co wynika z tego, że gra dopiero co miała niedawno premierę.

 

PVP

Przez jednych kochane, przez innych znienawidzone PvP  jest nieodzowną częścią każdego MMO. Zasadniczo w TOR nie znajdziemy w tej kwestii nic nowego. Na serwerach PVP możemy śmiało atakować przedstawicieli wrogiej frakcji, na PVE potrzebujemy na to ich zgody. W wolnej chwili możemy brać udział w większych walkach (warzone), gdzie kilkunastu graczy podzielonych na dwie drużyny stara się wykończyć siebie nawzajem w mniej, lub bardziej wyrafinowany sposób. Póki co w grze mamy bardzo mały wybór pól bitewnych. Standardowo znajdziemy tutaj „caputre the flag”, gdzie obie drużyny starają się zdobyć jeden przedmiot, o który nieustannie walczą i który cały czas przechodzi z rąk do rąk. Możemy również brać udział w bitwie polegającej na zdobywaniu i utrzymywaniu określonych lokacji. Trzeci rodzaj walki polega na tym, że jedna drużyna atakuje statek przeciwnika, podczas gdy zdaniem tej drugiej jest właśnie jego obrona. Po kilku minutach następuje zamiana stron i atakujący stają się obrońcami. BioWare zapowiada, że w najbliższym czasie znacznie rozbuduje możliwości PVP. Trzeba trzymać za to kciuki, gdyż biorąc pod uwagę potencjał tej gry to póki cow kwestii PVP jest bardzo biednie.

Przykładowo czymś, co bardzo przeszkadza w PVP jest fakt, że w dużych bitwach biorą udział gracze z rożnymi poziomami doświadczenia. Znajdziemy tam zarówno osoby z 15 jak i z 50 poziomem. Jest to poniekąd zbilansowane, gdyż słabsi gracze dostają solidny boost punktów życia żeby miej więcej wyrównać różnice do graczy silniejszych. Jednakże co z tego, że ma się tyle samo życia, jeżeli nie ma się dostępu do zdolności, które zostają odblokowane dopiero na późniejszych poziomach? Wydaje się jednak, iż jest to jedynie  rozwiązanie tymczasowe, gdyż już teraz wydawcy zapowiadają wprowadzenie oddzielnej kategorii bitew tylko dla graczy z maksymalnym poziomem postaci. I to już w najbliższym patchu. Dalszy podział ze względu na poziomy jest tylko kwestią czasu i wydaje się jedynym logicznym rozwiązaniem.

Biorąc przykład z innych gier (głównie z World of WarCraft nie ma co się tutaj oszukiwać) tak i tutaj mechanika gry pozwala nam na dostosowanie swoje postaci specjalnie pod kątem PVP. Możemy oto bowiem wybierać talenty, które bardziej przydatne są w walce z innymi graczami, niż przeciwko NPC. Możemy również zaopatrywać się w specjalne uzbrojenie, zaprojektowanie właśnie z myślę o PVP. Przedmioty takie posiadają atrybuty, które są kompletnie zbędne w grze PVE, za to mają spore znacznie w rozgrywce PVP. Mam tu na myśli redukcję obrażeń, jak również obronę przed wszelkimi efektami crowd control. Osoby, które grały w World of WarCraft bardzo szybko się tutaj odnajdą. System PVP w TOR niemalże niczym się nie różni. No, może poza tym, że póki co w TOR nie ma możliwości walki na arenach. Zapewne jednak, już niedługo się to zmieni.

 

To co dobre, a co złe…

W Star Wars: The Old Republic spotkamy się z kilkoma interesującymi rzeczami. Pierwszą z nich jest system towarzyszy, z którymi to wspólnie przemierzamy galaktykę. Bez zbędnego rozpisywania się powiem tylko tyle, iż jest to dużo uboższa wersja systemu, z którym mieliśmy do czynienie w Mass Effect i Dragon Age. W grze, każda z klas postaci może mieć kilku towarzyszących jej NPC, jednakże w jednym momencie może mieć aktywnego tylko jednego. Będą oni wspierali nas w walce, jak również wykonywali dla nas pomniejsze zadania, takie jak sprzedaż przedmiotów czy też ich produkcja. W mojej opinii jest to jednakże jeden z bardziej niedopracowanych elementów TOR. W większości wypadków rola naszego towarzysza sprowadza się tylko do milczącego zwierzątka, które chodzi obok nas i pomaga w walce. Nie można z nim niestety porozmawiać tak jak w Dragon Age, a jak już pojawiają się nam opcje dialogowe to w większości wypadków są zbugowane. Kiedy nasz kompanion chce z nami pogadać to nie możemy tak po prostu na niego kliknąć i rozpocząć dialogu. Trzeba się udać w jakieś „spokojne, prywatne” miejsce. I tu pojawia się problem, gdyż nie wiem do końca, co to znaczy. Mogłoby to oznaczać statek drużyny (tak, tak mamy własny statek kosmiczny, którym podróżujemy po galaktyce!), tylko zanim do niego dotrzemy to naszemu towarzyszowi już się odechce rozmowa z nami. Dochodzi tutaj do sytuacji kuriozalnych, kiedy to znajdujemy się sami na środku pustyni, na opuszczonej planecie a to i tak zbyt mało prywatne miejsce dla naszego towarzysza, żeby się do nas odezwał. Zdecydowanie BioWare musi popracować nad tym elementem gry. Póki co sprawia on wrażenie, że twórcy zatrzymali się w pół drogi nie mogą się zdecydować, jaką rolę powinni odgrywać towarzysze.

Każdej grze MMO towarzyszą błędy, pospolicie nazywane bugami. TOR nie jest tutaj żadnym wyjątkiem, ale już na wstępie zaznaczę, że nie ma tragedii. Pomniejsze błędy owszem zdarzają się, jednakże w przypadku TOR nie są one jakieś drastyczne. Szczerze mówiąc to  byłem zaskoczony, że gra mimo wszystko jest całkiem dobrze dopracowana. I w zasadzie tyle w tym temacie, bo naprawdę nie ma nad czym się tutaj rozpisywać. W grze nie ma większych błędów, które należałoby wypunktować, a które znacząco przeszkadzałyby w rozgrywce. Widać, że wielomiesięczne beta testy TOR spełniły swoje zadanie.

 

Podsumowanie

TOR jest porządną, ciekawą grą MMO z bardzo rozbudowaną i urozmaiconą fabułą. Mechanika gry nie jest szczególnie innowacyjna, ale zważywszy na fakt, że przez wiele lat gracze przyzwyczaili się już do pewnego „kanonu” to może i nawet lepiej. Na pewno każda osoba, która grała poprzednio w gry takie jak World of WarCraft, Rift, czt też Warhammer Online bardzo szybko odnajdzie się w TOR. Gra wprowadza kilka ciekawych rozwiązań, jak na przykład mówione dialogi z NPC, które są nagrane przez profesjonalnych lektorów czy też system towarzyszy wzorowany poniekąd na tym z Dragon Age i Mass Effect. Pod względem czysto technicznym gra jest dobrze dopracowana, a serwery nie są przeciążone. Sam osobiście nie jestem i nie byłem fanem Gwiezdnych Wojen, ale mimo wszystko przyjemnie mi się gra i świat gry bardzo mi się spodobał. Jest jeszcze wiele do zrobienia, jednakże już na starcie Star Wars: The Old Republicprezentuje się bardzo dobrze na tle innych gier MMO. Na pewno ma zadatki na znakomitą grę, która na wiele lat może zagościć w domach milionów ludzi na całym świecie.

Niech Moc będzie z Wami!




Współpracujemy
Q-workshop EA Polska Fabryka Słów Wydawnictwo Portal Cenega Kuźnia Gier