Pod Grzechoczącymi Koścmi

Strona główna

MENU

SONDA

25

Sty 12

ACTA oczyma PodGK – czyli subiektywny komentarz Wrony.

Od kilku dni społeczeństwo wręcz wrze w związku z planowanym na jutro podpisaniem przez Polskę umowy ACTA (pol. Umowa handlowa dotycząca zwalczania obrotu towarami podrabianymi). Cytując Wikipedię jest to dokument mający „ustalić międzynarodowe standardy w walce z naruszeniami własności intelektualnej.” Pojawia się zatem pytanie dlaczego budzi takie emocje? Porozumienie to zainicjowane przez USA i Japonię, a do którego dołączyły potem kolejne kraje ma regulować kwestie obrotu rzeczami podrobionymi, lekami generycznymi oraz rozpowszechnianiem dzieł chronionych w internecie. I choć można by też długo dyskutować o stosowności i sposobie walki z podróbkami zalewającymi międzynarodowe rynki oraz z niekontrolowaną dystrybucją tanich odpowiedników leków to ja skupię się na ostatnim aspekcie – internecie.

Zacznijmy od kilku wyjaśnień – ACTA to nie jest cenzura internetu. Nie jest to też dokument chroniący prawa twórców (muzyki, gier, filmów czy innych rzeczy) jak jest przedstawiany. Jest to narzędzie prawne, które przerzuca odpowiedzialność za działania użytkowników na dostawców internetu, a także daje właścicielom chronionych praw (głównie korporacjom) możliwość ścigania piractwa na „własną rękę”, które jak możemy się domyślać mają na to znacznie większe środki finansowe niż organy państwowe.

I tu właśnie pojawia się największy problem – Dlaczego bez stosownego wyroku sądowego moje dane osobowe mają być przekazane prywatnej firmie? Dlatego, że pojawiło się ‚podejrzenie o piractwo’? A co z obowiązującym domniemaniem niewinności? I zrozummy się dobrze, ja nie jestem naiwny, Wiem, że ‚anonimowość w internecie’ praktycznie nie istnieje, a spora część bulwersujących się na to internautów szasta swoimi danymi na prawo i lewo na różnych portalach społecznościowych czy innych serwisach. Kiedy jednak rejestruję się np. na Facebook’u czy NK to wiem na co się godzę oraz jakie jest ryzyko i robię to w pełni świadomie. Nikt nie podejmuje decyzji za mnie. I chciałbym, aby dalej tak było.

Drugą istotną sprawą jest forma dokumentu. Jest on zbyt ogólnikowy, przez co otwiera ogromne możliwości do nadużyć, co natychmiast zauważyli internauci. To właśnie ten aspekt został zinterpretowany jako  ‚cenzura’ internetu. Właściciele praw autorskich będą mogli skutecznie zażądać usunięcia (i ew. wszczęcia odpowiedniego postępowania karnego) każdej treści która ich zdaniem naraziła ich na szkody. W teorii ma to służyć walce z piractwem w praktyce zaś daje firmom (korporacjom) możliwość blokowania rzeczy „niewygodnych”.

Weźmy np. nasz serwis PodGK. Jesteśmy stroną tworzoną „przez fanów dla fanów” fantastyki. Powiedzmy teraz, że napisałem recenzję produktu firmy X. Niestety produkt był nagannie słaby, więc został przeze mnie odpowiednio skrytykowany. W artykule użyłem zdjęcia okładki/pudełka które wyszukałem w internecie. Nie była to grafika oficjalnie udostępniona przez wydawce w swoim centrum prasowym. W tym momencie firma X może zażądać abyśmy (w najlepszym wypadku) zdjęli wykorzystaną grafikę. W gorszych scenariuszach może zażądać zdjęcia całej recenzji lub nawet zamknięcia całego portalu do czasu wyjaśnienia skąd bierzemy ‚nielegalne grafiki’ i czy przypadkiem ich odpłatnie nie rozpowszechniamy. To właśnie takich absurdów obawiają się ludzie i słusznie, bo takie zagrożenie tyczy się nie tylko portali fanowskich, ale także innych stron jak Youtube czy deviantart.

Społeczeństwo podniosło głos sprzeciwu. Obywatele wyszli na ulice. Hakerzy zaatakowali strony rządowe. Znane portale protestują. A wszystko po to, aby rząd nas usłyszał. Żeby zrozumiał jak bardzo zagrożeni się poczuliśmy i oczekujemy interwencji. To zjawisko, to zjednoczenie, z jednej strony jest piękne z drugiej zaś przeraża faktem, że zostaliśmy zmuszeni do tak radykalnych działań. Czy to było naprawdę konieczne w demokratycznym państwie? Boli to, że tak kontrowersyjny dokument był zatajany tak długo przed opinią publiczną. Nasuwa się oczywisty wniosek, że wiadome było jak zareagują na niego ludzie i nikt z tym nic nie zrobił.

Po ostatniej konferencji prasowej z premierem wiemy już, że ACTA zostanie podpisana przez naszą przedstawicielkę w Tokio. Swoją drogą uważam, że to akurat dobra decyzja, gdyż nie chciałbym, aby nasz rząd ugiął się przed szantażem. (nawet w takiej sprawie).  Nie panikujmy jednak proszę, gdyż to dopiero początek procesu prawnego. Ludzie, którzy na różnych forach sieją panikę pisząc, że od czwartku wszyscy będziemy inwigilowani i że będą sprawdzane nasze dyski twarde wcale nie pomagają. Apeluję do waszej inteligencji – nie rozpowszechniajcie takich bzdur.

ACTA w obecnej formie jest niedopuszczalne. Podczas procesu ratyfikacji rząd musi go obłożyć odpowiednimi klauzulami i uściśleniami. Obiecano nam, że to zrobi – czy tak będzie, czas pokaże. Nam pozostaje mieć nadzieję, że chociaż tym razem nie zostaniemy oszukani.

Mam jeszcze krótki komentarz do wszystkich obrońców tego dokumentu, jak np. Pan Zbigniew Hołdys. Zdaję sobie sprawę, że w sieci prawa autorskie są nagminnie łamane i piractwo jest problemem. Internet jest tworem,  który tak technologicznie jak i kulturowo przerósł obowiązujące prawo. Zarówno w Polsce jak i na całym świecie. Moim zdaniem zamiast wprowadzać restrykcje i ograniczenia umowami typu ACTA czy SOPA, które „ucinają potworowi głowę” powinniśmy prowadzić prace, aby rozwinąć istniejące przepisy. Równajmy poziom w górę, a nie w dół. Zastanówmy się jak edukować i wychowywać społeczeństwo, aby ludzie sami woleli sięgnąć po produkt oryginalny. Niech nasze wydane pieniądze będą wyrazem uznania dla twórców i inwestycją, aby kolejny produkt był równie dobry lub lepszy.

Marek ‚Wrona’ Wroński
redaktor PodGK.pl




Współpracujemy
Q-workshop EA Polska Fabryka Słów Wydawnictwo Portal Cenega Kuźnia Gier