Pod Grzechoczącymi Koścmi

Strona główna

MENU

SONDA

12

Lis 13

Ambasadoria – China Tom Miéville – recenzja

China Tom Miéville wielokrotnie udowadniał, że jest autorem niebanalnym o bogatej wyobraźni. Jego twórczość często wykracza poza obrany gatunek, zapewniając mu tym samym wyróżnienia w postaci najważniejszych nagród pisarskiej sceny fantastycznej takich jak Locus, Hugo czy BSFA. Powieść pt. „Ambasadoria” jeszcze przed wydaniem wywołała sporą burzę. Jedni okrzyknęli ją następczynią „Dworca Perdido”, inni wróżyli jej kompletną klapę. Czy było jednak o co robić tyle szumu ?

 

Pisarze szukają inspiracji w wielu miejscach, rzeczach czy sytuacjach. Mieville po raz kolejny wychodzi poza standardy. Tworzy książkę, której fabuła oparta będzie nie na fizyce, biologii czy innych naukach ścisłych, lecz na języku. Główna bohaterka Avice jest zanurzaczką. Zanim jednak nią została, mieszkała w Ambasadorii. Jest to kolonia podlegająca Bremen, znajdująca się na samym końcu znanego wszechświata, na planecie zwanej Arieką. Pierwotni mieszkańcy – Ariekeni, to istoty dziwaczne i inne od wszystkiego co ludzkość dotąd znała. Zwani przez mieszkańców Ambasadorii Gospodarzami, wykazują się daleko idącą tolerancją dla rasy ludzkiej, prowadzą handel, zajmują się polityką, niemniej trudno się z nimi porozumieć. Nie używają bowiem języka w takim sensie w jakim ziemianie go rozumieją, nie przypisują symbolom znaczenia, tworzą jednak porównania używając do tego mieszkańców Ambasadorii. Obcy bowiem posugują się dwugłosem i potrafią opisywać stan faktyczny i mówić tylko o tym co w danej chwili widzą. Nie jest im znany czas przyszły, metafory. Aby zatem zrozumieć i być zrozumianym konieczna jest jedność umysłów. Ludzie połączeni w pary mieli słabą skuteczność, dlatego też postanowiono stworzyć klony konkretnych osób – Ambasadorów. Współpraca i życie z Ariekenami przebiega spokojnie, aż do momentu przybycia nowego Ambasadora EzRy. Pod wpływem jego głosu, Gospodarze wpadają w dziwny amok, zachowują się nietypowo, wzbudzając tym strach i dezorientację Personelu. Na dodatek, niektórzy z Ariekenów ćwiczą się w kłamstwie i wychodzi im to coraz lepiej, a należy zauważyć, iż do przybycia Ziemian istoty te nie znały czegoś takiego jak kłamstwo. Jak to wszystko się skończy? Czy jest to zapowiedź upadku odległej cywilizacji? Jaką rolę ma do odegrania Avice? Odpowiedzi na te oraz inne pytanie nie będą łatwe i jednoznaczne.

 

„Ambasadorię” można sklasyfikować jako science fiction. Miéville oczywiście nie trzyma się sztywno ram gatunkowych, często wykraczając poza nie. Uznać to można w jego przypadku za swoisty znak rozpoznawczy. Pewnego rodzaju inspiracją był dla niego „Sen śmiesznego człowieka” Fiodora Dostojewskiego. Bohater tego opowiadania śni o podróży na inną planetę, na której obce społeczeństwo nigdy wcześniej nie znało kłamstwa. Do czasu. A konkretnie do momentu przybycia naszej skromnej rasy. Miéville osnuwa swoją powieść wokół idei zawartej w tym tekście, adaptując ją na własne potrzeby. Trochę to wygląda jak międzypokoleniowa dysputę, ze względu na różnicę poglądów między Dostojewskim, a Miéville.

 

„Ambasadoria” nie była dla mnie zaskoczeniem. Spodziewałam się fantastycznej, porywającej powieści i to właśnie otrzymałam. Autor ma niebywałą łatwość w kreowaniu elementów świata przedstawionego. Język jakim się posługuje jest przystępny mimo wielu „smaczków”. Książka w głównej mierze opowiada o Języku i wokół niego kreci się fabuła, pokazując jego znaczenie dla wszelkich istot oraz potrzebę komunikacji. Autor na samym temacie nie poprzestał, bawi się językiem powieści tworząc liczne neologizmy, zlepki, będące początkowo „spowalniaczmi” w czytaniu, jednak później pozwalają one dostrzec bogactwo  i różnorodność świata przedstawionego. Są niczym wykrzykniki mówiące stój! To jest inny świat! Takiego nie znasz! Nie przeszkadza to w lekturze, wypada bowiem bardzo naturalnie. Największym atutem tego utworu jest dla mnie jego realność. Czytelnik nie czuje, że ma do czynienia z wytworem cudzej wyobraźni. Prostota, logiczność i konsekwencja sprawiają, że powieść wydaje się być rzeczywistością, a nie fikcją. Tylko czekać aż w biurze podróży pojawi się opcja „Wycieczka na Ariekę all inclusive”. Nie ukrywam, taka opcja byłaby bardzo pociągająca.

 

Wydarzenia wcześniejsze i późniejsze przeplatają się ze sobą w poszczególnych rozdziałach. Nie jest to jednak przeszkodą, czy kłodą rzuconą przez autora pod nasze czytelnicze nogi, lecz bardzo ciekawą formą prezentacji wydarzeń. W pewnym sensie to forma rozrywki intelektualnej, trochę przypomina mi „Grę w klasy” Cortazara. Rozdziały zatytułowane „wcześniej” i „później” można czytać tak jak są ułożone lub według własnej inwencji otrzymując ciekawy ciąg wydarzeń.

 

Po raz pierwszy zapowiedzi okładkowe i blurb idealnie określają odczucia po przeczytaniu powieści. Zgadzam się z nimi w stu procentach. Nigdy przedtem nie było mi dane spotkać się z autorem tak oryginalnym, niebanalnym i przede wszystkim odważnym w swoich wizjach i pomysłach, które potrafiłby tak przystępnie i obrazowo przelać na papier. Ponadto potrafi swoimi nietypowymi propozycjami zainteresować czytelnika do tego stopnia, iż ten czuje się jak dziecko, któremu zabrano cukierka lub zabawkę. Ma ochotę krzyczeć: jeszcze! Dajcie mi jeszcze! Pozostaje mi tylko zachęcić wszystkich do sięgnięcia po niniejsza powieść. „Ambasadoria” będzie świetną propozycją na jesienne wieczory dla każdego.

 

 

 

                                                                                                          Justyna Czerniawska

 

Moja ocena:10/10

Tytuł: Ambasadoria

Autor: China Tom Miéville

Oprawa: broszurowa

Ilość stron: 468

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

 




Współpracujemy
Q-workshop EA Polska Fabryka Słów Wydawnictwo Portal Cenega Kuźnia Gier