Pod Grzechoczącymi Koścmi

Strona główna

MENU

SONDA

22

Cze 12

„Diablo III: Zakon”- recenzja

Jeszcze nie tak dawno przeżywaliśmy gorączkę związaną z długo wyczekiwaną premierą gry Diablo III a już w przyszłym tygodniu na półki sklepowe trafi książka Diablo III: Zakon, autorstwa Nate`a Kenyona której to wydania podjęła się Fabryka Słów. Nakład gry komputerowej rozszedł się w zastraszającym tempie a premiera była wielkim sukcesem. Czy tak samo będzie w przypadku książki? Po przeczytaniu Zakonu stwierdzam, że są na to spore szanse…

Przyznam się, iż na samym początku kręciłem nosem i podchodziłem do zadania zrecenzowania tej książki ze sporą dozą sceptycyzmu i rezygnacji. Niestety, ale przyzwyczaiłem się, iż powieści, które swoją fabułę opierają na grach komputerowych z reguły nie są dziełami najwyższych lotów. Moj krytyczny stosunek do książki brał się również z faktu, iż  moje wrażenia po przejściu testowej wersji Diablo III były, lekko rzecz ujmując bardzo dalekie od oczekiwanych. Mimo iż przeszedłem zarówno pierwszą jak i drugą część Diablo to jednak w trzeciej części byłem kompletnie zagubiony i nie wiedziałem: co się dzieje? Dlaczego się dzieje? I o co w ogóle chodzi w całej tej fabule?

Jednakże mimo wszelkich przeciwności przełamałem się, zabrałem do czytania i jakież było moje zdziwienie (niezwykle pozytywne), kiedy okazało się, że książka nie dość, że jest niezwykle klimatyczna, to na dodatek wciągająca niczym piekielna otchłań.

Autor w bardzo przystępny i prosty sposób opisuje świat Sanktuarium, o którym do tej pory, prawdę powiedziawszy wiedziałem dosyć niewiele. Postaci w książce są interesujące, a dialogi przejrzyste i dobrze skonstruowane. Warsztat literacki Kenyona stoi na przyzwoitym poziomie, toteż opisy miejsc i zdarzeń czyta się całkiem przyjemnie. Jednakże to, co w Zakonie jest najważniejsze to fabuła. Bez wątpienia bardzo ważne jest to, iż Zakon nie jest próbą literackiego odwzorowania gry, co tak nawiasem mówiąc zwykle kończy się kompletną porażką. Zakon możemy uznać jako całkowicie niezależny byt, którego akcja został osadzona w takim samym uniwersum. Mało tego. Po przeczytaniu Zakonu nie mogę pozbyć się wrażenia jakby to Diablo III zostało stworzone jako kontynuacja wydarzeń, jakie mają miejsce w książce.

W tym miejscu trzeba oddać honory autorowi powieści i jego podejściu do tematu. Zamiast bazować na grze, po prosto zaczerpnął jej klimat, postaci, historię świata i na podstawie tego wszystkiego stworzył niezwykle klimatyczną, trzymająca w napięciu powieść o walce ludzi z siłami piekielnymi. W książce bezustannie towarzyszy nam poczucie nadciągającego niebezpieczeństwa, które w każdej chwili może pochłonąć bohaterów. Kenyon jako autor literatury grozy  bardzo dobrze potrafi budować napięcie, jak również nadać całej powieści niezwykle mrocznego charakteru. Wszystko jest dokładnie tak, jak powinno być w przypadku produktów sygnowanych znakiem Diablo.

Co do samej akcji książki to fabularnie została osadzona pomiędzy wydarzeniami z Diablo II a Diablo III. Zakon doskonale wypełnia powstałą bez mała dwudziestoletnią lukę w historii Sanktuarium. W książce poznajemy przede wszystkim losy Deckarda Caina po wydarzeniach na Górze Arreat, podczas których to zostaje zniszczony kamień świata a czego mogliśmy doświadczyć podczas rozgrywki w Diablo II. Równie ważną postacią w powieści ( o ile nawet nie najważniejsza) jest młoda, kilkuletnia Lea, przybrana krewna Deckarda Caina. Przeznaczenie sprawia, iż losy tych dwojga bohaterów zostają połączone i wspólnie wyruszają na poszukiwanie ratunku dla stojącego w obliczu zagłady Sanktuarium. Co spotka ich podczas tej podróży? Z jakim koszmarem przyjdzie im się zmierzyć? Kim naprawdę jest Lea i jaka rolę odegra w zbliżającej się bitwie między siłami światła i ciemności? Gdzie w tym wszystkim zaczyna się fabuła Diablo III?  Tego wszystkiego dowiemy się właśnie z lektury Zakonu.

Dla fanów gry Diablo, książka jest pozycją obowiązkową, gdyż stanowi doskonale preludium do wydarzeń, jakie mają miejsce w najnowszym dziele Blizzard Entertainment. Przede wszystkim porządkuje i przytacza wydarzenia, jakie miały miejsce w świecie Sanktuarium od początków powstania serii Diablo. Głównym narratorem jest tutaj Deckard Cain, który podczas swojej podróży często nawiedzany jest przez wspomnienia i koszmary z przeszłości. W ten oto zręczny sposób autor opisuje i wyjaśnia wszystko to, co wydarzyło się w pierwszej i drugiej część gry komputerowej.

Największym atutem Zakonu jest jednak to, iż nie trzeba być fanem gier komputerowych, a nawet nie trzeba nic wiedzieć o świecie stworzonym przez Blizzard żeby czerpać przyjemność z lektury tej powieści. Dla osób, które nie miały do tej pory styczności ze światem Sanktuarium będzie to pełnokrwista, trzymająca w napięciu powieść z gatunku dark fantasy. Gorąco polecam.




Współpracujemy
Q-workshop EA Polska Fabryka Słów Wydawnictwo Portal Cenega Kuźnia Gier