Pod Grzechoczącymi Koścmi

Strona główna

MENU

SONDA

22

Lis 10

Dragon Age II – pierwsze wrażenia!

Dzięki gościnności EA Polska, na tegorocznym Cyber Falkonie miałem okazję kilkukrotnie zagrać w pokazową wersję DA2. Muszę od razu zaznaczyć, że była to wersja niekompletna i nie oddająca w pełni tego, jak będzie wyglądać ostateczny produkt. Jednakże wiele elementów zostało już wykończonych na wysoki połysk i o nich właśnie dziś napiszę.

Prawie jak Hawke :)

Rozgrywka zaczęła się dynamicznie. Uzbrojeni w ogromnych rozmiarów miecz oburęczny, odziani w epicko wyglądającą zbroję ruszamy do boju. Od razu czułem, że coś jest nie tak… Hordy pomiotów padały jak muchy, trup ścielił się gęsto, życia mi nie ubywało. Gdy nad polem bitwy zawisł smok przypominający Arcydemona, stwierdziłem, że to już przegięcie. Gdy miały już nas pochłonąć płomienie smoczego oddechu stało się coś nieoczekiwanego. Obraz został odtrącony na bok dłonią ładnej, krótkowłosej kobiety, która wypaliła do nas: „G*** prawda! To się nie wydarzyło!”. I w tym momencie wszyscy zrozumieliśmy, że przynajmniej połowa historii opowiadanej w Dragon Age II zostanie nam przedstawiona w opowieściach naocznych świadków i gawędziarzy. Postać Hawke’a, w którą przyjdzie nam się wcielić da początek legendom, a jak wiemy – w tych nigdy nie ma całej prawdy :)

Muszę tu także zaznaczyć, że grałem na konsoli PS3. Jak mnie poinformowano, wersja DA2 na konsole jest celowo zorientowana na dynamiczną (wręcz przypominającą God of War czy Devil May Cry) rozgrywkę. W wersji na PC możemy się spodziewać interfejsu i mechaniki znanej z pierwszej części gry. Ponieważ rzadko kiedy wierzę na słowo, postanowiłem zagrać w tak dobrze mi znanego Dragon Age: Origins na konsoli w sali EA Polska. Okazało się, że mieli rację – konsolowa wersja była zupełnie inna niż to, z czym miałem do czynienia na pececie.

Wróciłem do Dragon Age II i zagrałem jeszcze dwa razy – magiem i łotrzykiem. W przeciwieństwie do wojownika, który nie zmienił się zbytnio, pozostałe dwie klasy zostały dopieszczone do granic możliwości. Łotrzyk jest teraz dynamiczny, gibki niczym kot a prędkość ciosów momentami może być liczona w trafieniach na sekundę. Jeśli dodamy do tego bomby ogłuszające, uniki i elastyczną możliwość odskoku od nieprzyjaciela – kroi się nam niezła zabawa. Zapomnijcie o tym, co widzieliście w DA:O – nowy łotr to samowystarczalny łotr :) Podobnie ma się sprawa z magiem – jego wachlarz umiejętności pozwala na dużo mniej restrykcyjne poruszanie się po polu walki. Większość czarów, do których miałem dostęp była natychmiastowa, więc o pasku rzucania zaklęcia też mogłem zapomnieć, a kostur jest teraz wykorzystywany aktywnie w walce i czarowaniu. Nowy mag wywija nim niczym mnich, a zaklęcia materializują się z każdym ruchem. Nadaje to rozgrywce bardziej dynamiczny charakter, a nasz czarodziej nie wydaje się już być taki bezbronny.

System dialogów także uległ zmianie na lepsze. Obecnie mamy do czynienia z czymś na wzór Mass Effect. Po pierwsze nasz Hawke ma głos, po drugie my wybieramy jedynie sens wypowiedzi podczas gdy on wypowiada całą kwestię. Dodatkowo interfejs jest wyposażony w symbol przedstawiający ton wypowiedzi który może być agresywny, dyplomatyczny lub zawadiacki. Symbole pomagają także zorientować się kiedy sami decydujemy się coś zrobić a kiedy wydajemy rozkaz naszym kompanom. Cały system dialogowy jest zatem wygodny i przejrzysty, a my nie musimy marnować czasu na dokładne studiowanie wszystkich dostępnych odpowiedzi.

Koniec końców, odniosłem bardzo pozytywne wrażenie i nie mogę się doczekać marcowej premiery. Zrozumiałem także, że Action RPG to stał się nowym gatunkiem, zupełnie różnym od RPG znanego nam z czasów Fallout czy Baldur’s Gate. O ile niektórym ludziom, a w szczególności oldschool-owym graczom ta ścieżka rozwoju może się nie podobać, dla mnie jest to naturalna kolej rzeczy. Tak jak kiedyś z rock’a wyewoluował punk rock tak dziś patrzymy na potomków gatunku RPG którzy pójdą własnymi drogami.




Współpracujemy
Q-workshop EA Polska Fabryka Słów Wydawnictwo Portal Cenega Kuźnia Gier