Pod Grzechoczącymi Koścmi

Strona główna

MENU

SONDA

2

Lis 11

Erica Spindler: Złodziej tożsamości – Recenzja

Eriki Spindler nie trzeba przedstawiać wielbicielom kryminałów oraz thrillerów. Autorka w tej dziedzinie zdobyła wielką popularność.
Na swoim koncie ma już prawie trzydzieści dzieł, które zostały przetłumaczone na kilkanaście języków.

Krytycy na temat „Złodzieja tożsamości” mieli do powiedzenia wiele pochlebnych opinii i zapewniali, że spodoba się czytelnikowi. Jednak, jak to jest naprawdę, ocenią już sami odbiorcy. Ja nie mogę powiedzieć, żeby było to moje kolejne spotkanie z tą pisarką, gdyż wcześniej jej nie znałam. Moja niewiedza nie jest jednak przyczyną braku zainteresowania dziełami autorki w Polsce, ale brakiem zainteresowania tym gatunkiem – twórczość kryminalna jest mi zupełnie obca. Uwielbiam fantastykę i to właśnie do niej mnie przyciąga, co oczywiście nie znaczy, że „Złodziej tożsamości’ mi się nie spodobał.

Jak to bywa w powieściach kryminalnych, policja odnajduje zwłoki (w tym przypadku należące do informatyka). Wszystko wskazuje na to, że młody mężczyzna był hakerem. Mattowi Martinowi skręcono kark, a sprawca ukradł z miejsca zbrodni komputer ofiary. Sprawę powierzono funkcjonariuszce policji Mary Catherine oraz jej partnerce Kitt. Dwie kobiety powoli odkrywają mroczną stronę życia ofiary i poznają zawiły świat internautów. Wszystkie poszlaki są jedną wielką niewiadomą.
A czas leci. Z biegiem kolejnych dni sprawa robi się coraz bardziej skomplikowana. Pojawiają się kolejne ofiary. I, jak się okazuje, lista podejrzanych również się wydłuża, a wraz z nią pojawiają się nowe zagadki. Szansa na złapanie grasującego mordercy jest coraz mniejsza. Jedno jest pewne – sekrety niejednej osoby zostaną ujawnione, a to może zmienić wszystko, a najbardziej dotknąć samą Mary.

Erica Spindler należy do twórców, którzy dla swojego czytelnika najlepsze zostawiają na koniec. Autorka nie podpowiada nam niczego, co mogłoby podsunąć rozwiązanie intrygi. O osobie mordercy nie da się powiedzieć niczego konkretnego. Oczywiście, czytelnicy, którzy uważniej będą zagłębiać się w tekst mogą mieć pewne podejrzenia w chwili pojawiania się niektórych wątków. Nawet z pewnym doświadczeniem i znajomością dzieł tej autorki jest to trudne. Pisarka doskonale opisuje uczucia postaci, dzięki czemu bohaterowie stają się bardziej autentyczni. W książce nie znajdziemy sentymentalizmu ani dłużyzn. Z samą główną bohaterką może utożsamić się wiele czytelniczek, ale panowie również nie będą mieli z tym problemu. Znam wielu mężczyzn, którym się spodobała ta lektura.
Najprawdopodobniej jednak dziewczyny chętniej sięgną po tę powieść. Łatwy i przyjemny w czytaniu styl autorki spodoba się każdemu. Fani pisarki zapewne ucieszą się z zapowiadanej kolejnej pozycji, a ci, którzy jeszcze nie mieli z nią do czynienia, a kochają kryminały też pewnie będą zadowoleni.

Jako czytelniczka prozy Eriki Spindler nie mam zastrzeżeń do jej powieści.
Choć „Złodziej tożsamości” na pewno nie jest pozycją, która pozwala uciec od rzeczywistości. Jako wielbicielka światów fantasy, szukam w książkach oderwania od codzienności. Książka ta, porusza problem wielu internautów i tego, jak łatwo jest zagubić się w tym wielkim sieciowym świecie. Wszystko jest dla ludzi, ale, jak pokazuje nam autorka, czasami komuś zdarza się przesadzić, a ceną za tak wielki błąd może być ludzkie życie.




Współpracujemy
Q-workshop EA Polska Fabryka Słów Wydawnictwo Portal Cenega Kuźnia Gier