Pod Grzechoczącymi Koścmi

Strona główna

MENU

SONDA

23

Sty 12

Felieton Dextera – Citadel Failcast

Odcinek 1: Citadel Failcast, czyli jak zepsuć sobie renomę.

Figurki firmy Games Workshop są z nami od ponad 20 lat. Przez ten szmat czasu, większość armii wielokrotnie zmieniała modele na coraz to nowsze i bardziej szczegółowe wersje. Niezależnie czy mówimy of Warhammer Fantasy Battle, Lord of the Rings czy Warhammer 40.000 – gdy dziś patrzymy na pierwsze figurki z przed lat i porównujemy je z ich współczesnymi odpowiednikami, trudno ukryć uśmiech pojawiający się na naszej twarzy. Niestety, gdzieś po drodze kilka decyzji marketingowych sprawiło, że kunszt artystów GW idzie na marne, a sklepy wciąż zalewa fala zwrotów. Wszystko jednak po kolei…

To logo zdaje się bardziej oddawać rzeczywistość.

Kiedyś, w czasach niemalże już antycznych, prawie wszystkie figurki robione były z pewteru. Jest to wynaleziony w Anglii, rodzinnych stronach GW, stop cyny, miedzi i antymonu – plastyczny i wdzięczny. Choć dziś nas to dziwi – kiedyś nawet pojazdy były z niego wykonane, tak więc czołgiem mogliśmy faktycznie zabić przeciwnika bo ważyło to niemal kilogram. Z czasem w ofercie pojawiło się tworzywo znane dziś wszystkim – plastik. Pozwolił na masową produkcję lekkich i łatwo modyfikowalnych figurek (metalowe ciężko się re-modeluje). W momencie kiedy ja zainteresowałem się poważnie graniem w Warhammer’a 40k – stan rzeczy był prosty: podstawowe jednostki, skomplikowane modele i pojazdy robione były z plastiku, a figurki jednostek elitarnych / mniej licznych czy chociażby bohaterów i dowódców – z metalu. Fama głosi, że metalowe figurki (choć plastik oddał bym szczegóły równie wiernie) były z właśnie tego tworzywa by gracz „czuł” w ręce ciężar wydanych pieniędzy. I faktycznie, część „starych wyjadaczy” chlubi się dziś drogimi regimentami metalowych figurek na które wydali fortunę. Ja sam mam kilka i jestem z nich bardzo zadowolony. Fakt – miło poczuć ciężar czegoś za co zapłaciło się 125zł :D

Finecast vs. Pewter

I tu historia przyjmuje zaskakujący obrót. Senne status quo nie mogło trwać wiecznie. Głównym zarzutem pod adresem pewteru była niemożność jego dogodnej modyfikacji. Faktycznie – upiłowanie ręki figurce zakrawało na zabawę piłką do metalu i pilnikiem. Modyfikowałem kiedyś Flayed One’a Necronów – chciałem mu nałożyć zdobyczny hełm Gwardii Imperialnej. 45min piłowania i dopasowywania… Gdyby był to plastik – zwyczajnie wyciął bym zbędną część czaszki skalpelem. Na fali narzekań na metal oraz rosnącej popularności figurek żywicznych innych firm, Games Workshop wypuścił na rynek produkt który miał rozwiązać wszystkie problemy – Citadel Finecast.

Finecast, albo jak ochrzcili go gracze failcast czy finecost, jest żywicą plastyczną GW. Reklamują ją jako „wysokiej jakości żywica pozwalająca na produkcję modeli o niespotykanej dotychczas szczegółowości”… Po przeczytaniu tych słów a następnie próbie pomalowania failcastowej figurki każdy ma ochotę wepchnąć ją CEO Games Workshop głęboko do gardła. Z niezrozumiałych powodów, mimo iż inne firmy wypuściły na rynek świetnej jakości żywiczne miniatury, GW dało graczom pełne błędów i niedoróbek, niedające się malować, potworki. Wielokrotny laureat nagrody Golden Demon, Mathieu Fontaine, opisał na swojej stronie jak oraz dlaczego musiał dokonywać zwrotu figurki… 8 razy. Kiedy jedna rzecz na 10 jest uszkodzona, mówimy o kiepskiej jakości… Co jeśli 8 na 8 w żadnym stopniu nie odpowiada normom czy cenie?

Tak wygląda figurka reklamowana jako "niespotykanej jakości najdrobniejsze detale"... WTF?

Na chwile obecną metal niemal w całości zniknął z półek, a finecast zmienił się z źle wytłoczonego i giętkiego (niczym guma) w… źle wytłoczony i kruchy. Serio – co to ma niby być za poprawa jakości? Wcześniej nie mogłem poprawnie ustawić ręki figurce, bo ta niczym gumowe nie powiem co, wracała do starej pozy. Teraz gdy próbuję coś przestawić, elementy kruszą się w palcach… Nie łamią czy wyginają – kruszą! A jedyne co zaproponowano nam na poprawę sytuacji to Liquid Green Stuff, czyli tworzywo – DO NAPRAWY BŁĘDNIE WYKONANYCH figurek. Rany – jak czuli byście się kupując komputer który nie działa i sypie błędami, a firma która go wyprodukowała zaoferowała by Wam płytę CD z programem quasi-naprawczym za „jedyne” 12,50? Nic nie wskazuje na poprawę sytuacji i jedyne co możemy robić to konwertować plastikowe modele i tak jak Mathieu „recyklingować” towar w naszym sklepie (wszak zwroty na szczęście przyjmują). Mimo to, widząc coraz więcej nowych modeli z plastiku, mam nadzieję, że ten koszmar się skończy. Do tego czasu GW ma u mnie wielkiego, tłustego minusa.

 

Do usłyszenia za 2 tygodnie!

-Dex




Współpracujemy
Q-workshop EA Polska Fabryka Słów Wydawnictwo Portal Cenega Kuźnia Gier