Pod Grzechoczącymi Koścmi

Strona główna

MENU

SONDA

30

Sie 11

I niechaj cisza wznieci wojnę – recenzja

Dariusz Domagalski kolejny raz poprowadził swych rycerzy do szarży, by podbić serca czytelników, tym razem zbiorem sześciu opowiadań w tomie I niechaj cisza wznieci wojnę. Mają one solidne podstawy historyczne, podparte bibliografią zamieszczoną na końcu książki, dodatkowo zostały okraszone mistycyzmem w postaci kabalistycznej wojny między Sefirami. Autor wytacza więc  bój na znanym już z cyklu krzyżackiego gruncie (Delikatne uderzenie pioruna, Aksamitny Dotyk Nocy, Gniewny pomruk burzy), jednak ci, którym nie dane było brać udział we wcześniejszych potyczkach, nie muszą się obawiać – odnajdą się bez problemu, jeśli zastosują się do jednej wskazówki. Już od dawien dawna wiadomo, że przed walką z nieznanym wrogiem należy zasięgnąć języka, dlatego wcześniej wspomniani powinni najpierw zajrzeć na tył książki i zapoznać się zarówno ze Słowniczkiem jak i z Dramatis personae. Uzbrojeni w tę wiedzę mogą zagłębić się w lekturę…

Tych, dla których nie będzie to pierwsza wyprawa, z pewnością ucieszy fakt, że przyjdzie im stanąć ramię w ramię z bohaterami takimi jak Zawisza Czarny, Piotr des Ruaux, Dagobert z Saint-Amand, Hieronim z Pragi lub Tomasz Kalski. Pojawią się też zupełnie nowe, nieznane jeszcze postacie – a wszyscy będą brać udział w walkach toczących się od czasów wyprawy Zygmunta Luksemburskiego na Bośnię aż do przygotowań do wojny głodowej. Nie zabraknie także odniesień do czasów grunwaldzkich. Sefiry, przedstawiające różne atrybuty Boga, toczą ze sobą nieustanny bój, posługując się służącym im ludziom, co prowadzi do licznych niespodziewanych zwrotów akcji – wplątują ich w bitwy, intrygi i zasadzki. Walka między sojuszem polsko-litewskim a Zakonem Krzyżackim nabiera zupełnie nowego wydźwięku…

Akcja we wszystkich opowiadaniach płynie wartko, a postacie nie zawsze zachowują się zgodnie z kanonem rycerskim – zdecydowanie bliżej im do sienkiewiczowskiego Kmicica niż Skrzetuskiego, dzięki czemu zyskali moją sympatię. Trup ścieli się gęsto, chociaż fakt, że główni bohaterowie prawie zawsze wychodzą z potyczek bez szwanku, przywodzi na myśl typowe problemy filmowych czarnych charakterów z celnością podczas walk na śmierć i życie. Można jednak przymknąć oko, w końcu czym są jacyś marni dezerterzy dla Przebudzonych służącym nadprzyrodzonym siłom. Godny wspomnienia jest też fakt, że sposób mówienia postaci zależy od stanu – rycerstwo wypowiada się dwornie, w odróżnieniu od zwykłych chłopów. Sam styl pisania odpowiada realiom – w tekście odnaleźć można archaizmy i specjalistyczne określenia (wyjaśnione w Słowniczku na końcu książki), które dodają autentyczności snutym opowieściom. Na szczęście, opisy nie są nimi naszpikowane, a stosowane z umiarem, dzięki czemu czytelnik nie musi rozważać każdego zdania przez wieczność.

Warto napomknąć jeszcze o tym, że między opisy o obcinanych głowach, masakrowanych wioskach i innych okrucieństwach wojny, autor zdołał wpleść kilka prawd o życiu. Opowiadania nie tracą przez to swojej lekkości, za co należy się przynajmniej jeden ukłon w stronę pisarza. Do tego prowadzą ze sobą subtelny dialog, utrzymując ten sam klimat. Jedynym większym mankamentem książki jest pewne uczucie niedosytu, pozostawione przez niektóre opowiadania, jednak łatwo je zaspokoić, sięgając po inne książki autora.

Fanom cyklu krzyżackiego książka na pewno podejdzie do gustu – jest niejako dopełnieniem pewnych nie do końca wyjaśnionych wątków. Ci, którzy jeszcze nie mieli okazji sprawdzić się w boju z pozycjami tego autora, mogą najpierw spróbować się z I niechaj cisza wznieci wojnę – po lekturze będą mogli zdecydować, czy potyczka zmieni się w dłuższą batalię, czy też zakończy.

Ocena: 7/10




Współpracujemy
Q-workshop EA Polska Fabryka Słów Wydawnictwo Portal Cenega Kuźnia Gier