Pod Grzechoczącymi Koścmi

Strona główna

MENU

SONDA

5

Wrz 11

„Ja, inkwizytor. Bicz Boży” – recenzja

Pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy zaraz po wzięciu książki do reki, jest jej grubość. Niemalże 500 stron objętości sprawia, iż jest to najdłuższa do tej pory książka traktująca o przygodach inkwizytora Mordimera Madderdina. Kolejną różnicą w stosunku do poprzednich części jest fakt, że o ile do tej pory mieliśmy do czynienia ze zbiorami opowiadań, tutaj zostaje nam zaprezentowana jedna, bardzo długa opowieść. Tym samym „Ja, inkwizytor – Bicz Boży” jest jednocześnie najdłuższym opowiadaniem o przygodach naszego ulubionego inkwizytora. Jaka jednak jest nowa powieść Jacka Piekary? Czy zmiany, o których wspomniałem wyszły na dobre, czy na złe? Jak „Bicz Boży” prezentuje się na tle poprzednich książek z cyklu inkwizytorskiego? Na wszystkie te pytania postaram się zwięźle odpowiedzieć w niniejszym tekście.

O tym, iż Jacek Piekara pisze lekkim, bardzo łatwo przyswajalnym stylem nie ma co się rozpisywać. Przez lata tworzenia rozmaitych opowiadań i powieści autor wyrobił sobie bardzo solidny warsztat pisarski. Dzięki temu można być pewnym, że teksty Jacka Piekary zawsze będą stały na dobrym poziomie. Tak i tym razem otrzymujemy dobrze napisaną książkę, którą całkiem przyjemnie się czyta. Jeżeli ktoś szuka nowej, dobrej powieści i nie może na nic się zdecydować to w ciemno może brać pozycje sygnowane nazwiskiem Piekara.

O czym jednak jest Bicz Boży? Tym razem, przed młodym jeszcze Mordimerem postawione zostanie zadanie rozwiązania zagadki tajemniczych morderstw, nękających pewne małe, z pozoru ciche i bogobojne miasteczko. Na miejsce Mordimer przybywa wraz z trzema innymi inkwizytorami, ale szybko okazuje się, że jak zawsze sam będzie musiał sobie ze wszystkim poradzić. Przynajmniej w kwestii odwalania przysłowiowej „czarnej roboty”. Śledztwo prowadzone przez młodego inkwizytora będzie niezwykle długie oraz wyjątkowo zawiłe. Powiedzenie „im dalej w las, tym więcej drzew” w tym przypadku jest jak najbardziej zasadne. Ilość wątków i ślepych tropów jest na tyle duża, że nie tylko główny bohater, ale i ja jako czytelnik w pewnym momencie zacząłem już się lekko gubić. Im dłużej trwa śledztwo, tym mniej wiemy o tym, co się wokół nas dzieje i tym odleglejsze wydaje się wyjaśnienie zagadki.

Ilekroć sięgam po którąś z nowych książek Jacka Piekary, traktującą o przygodach mojego ukochanego inkwizytora, tylekroć odczuwam zawód związany z tym, iż nie ma w nich Kostucha, Bliźniaków, czy też innych postaci znanych z pierwszych tomów opowiadań. Bardzo chciałbym, aby młody adept sztuki inkwizytorskiej jakim jest obecnie Mordimer w końcu spotkał na swej drodze te nietuzinkowe postaci, które bądź co bądź nadawały jego przygodom dodatkowego smaczku i niepowtarzalnego klimatu. W tym całym nowym Madderdinie stanowczo brakuje mi starego Mordimera.

O ile do samego stylu pisania Jacka Piekary nie mam zastrzeżeń to jednak tym razem nie udało mi się wciągnąć w śledztwo prowadzone przez Mordimera. Czegoś tutaj zabrakło. Co prawda, książkę przeczytałem w dwa wieczory, ale czuję po niej spory niedosyt. Stanowczo za mało tutaj dynamizmu, akcji, ale przede wszystkim… sensu. Śledztwo powoli wlecze się do przodu, nie wzbudzając żadnych większych emocji. Podobało mi się jednak to, że mogłem dowiedzieć się czegoś więcej o przeszłości Mordimera, szkoda tylko, że naprawdę interesujące fragmenty książki przeplatane są dłużyznami, które nic nie wnoszą do powieści. Najnowsza powieść Jacka Piekary jest bezdyskusyjnie najdłuższa książką o Mordimerze Madderdinie, ale i przez to zabrakło wartkiej akcji, którą do tej pory charakteryzowały się przygody Mordimera. W jednej książce zdecydowanie wolę kilka krótszych, ale bardziej żywiołowych opowiadań, takich, do jakich przyzwyczaił nas już autor.

Nie zrozumcie mnie jednak źle. Jest to nadal bardzo dobra książka, którą dobrze się czyta i komuś, kto do tej pory nie miał styczności z twórczością Jacka Piekary na pewno się spodoba, ale ja oceniam ją przede wszystkim przez pryzmat dotychczasowych opowiadań o Mordimerze i wiem, że autora stać na dużo więcej. Póki co jednak „Ja. Inkwizytor – Bicz Boży” wypada dosyć blado na tle wcześniejszych zbiorów opowiadań. Trzymam jednak kciuki za autora i życzę mu powodzenia przy pisaniu nowej książki.




Współpracujemy
Q-workshop EA Polska Fabryka Słów Wydawnictwo Portal Cenega Kuźnia Gier