Pod Grzechoczącymi Koścmi

Strona główna

MENU

SONDA

16

Sie 13

Kealan Patrick Burke – „Bar dla potępionych”

155x220 (2)Kealana Patricka Burke można określić mianem „świeżego” autora na polskim rynku wydawniczym. Przedsmak jego twórczości polscy czytelnicy mieli okazję poznać w opowiadaniu „Chłopiec z żółwiami” (Nowa Fantastyka – Wydanie specjalne 4 (13) 2006). Była to nie byle jaka zachęta, gdyż dzięki niej autor został laureatem  Bram Stoker Award w 2005 roku.  Sześć lat później na polski rynek weszła debiutancka powieść  pisarza pt. „Bar dla potępionych”. Oczekiwania były spore, czy jednak Burke im sprostał?

 

Bar „U Eddiego” jest dość osobliwy, ulokowany w zapomnianym mieście Milestone, gdzie nawet pogoda ma kiepski humor. Stałymi bywalcami tego przybytku są m.in. ksiądz Hill, nudysta Cobb, wielka niemowa, piękna Flo, dzieciak , czy szeryf Tom. To właśnie z perspektywy tego ostatniego śledzić będziemy cały przebieg wydarzeń. Wszystkich łączą grzechy, które starają się odpokutować. W związku z tym raz w tygodniu wielebny typuje jedną z „duszyczek”, wręcza jej kluczyki do auta i nakazuje… No właśnie, pokuta, tak jak wszyscy mieszkańcy Milestone, nie jest zwyczajna. Ustalony porządek burzy nieoczekiwane pojawienie się w barze gości – uzbrojonego mężczyzny i rannej kobiety. Ich pojawienie się jest zapowiedzią nadchodzącej wielkimi krokami katastrofy.

 

Książkę uważam za stanowczo zbyt krótką. Dłuższa powieść pozwoliłaby czytelnikowi na chwilę wytchnienia, podczas gdy „Bar dla potępionych” nie daje nam go w ogóle. Cała akcja jest bardzo skondensowana. Na przestrzeni 320 stron tłoczą się najrozmaitsi bohaterowie, zwroty akcji, silne emocje, brutalne zdarzenia oraz spora porcja tematów do przemyśleń. Wszystko to jest dodatkowo oblepione paranormalną otoczką. Początkowo czytelnik może i zapewne będzie tym wszystkim oszołomiony. Już od pierwszych stron zostajemy rzuceni na głęboką wodę i to bez koła ratunkowego. Są dwa wyjścia z tej sytuacji, albo dać się ponieść opowieści, albo sobie odpuścić. To dość ryzykowne posunięcie ze strony autora, ale jak wiadomo, kto nie ryzykuje ten nie ma. A w tym konkretnym wypadku ryzyko się opłaciło. Chaos i zawrotna prędkość zdarzeń działają tutaj zdecydowanie na korzyść pisarza. Styl Burke jest bardzo prosty, konkretny, a zarazem treściwy.

 

Jedynym minusem dla mnie jest okładka. Przydrożny neon, budynek zatopiony we mgle, ciemne chmury zasnuwające niebo, wszystko to przywodzi mi na myśl tandetną scenerię z podrzędnego amerykańskiego horroru. Taka oprawa nie zrobiła na mnie dobrego wrażenia i już na początku nastawiła negatywnie. Gdyby nie fakt, że miałam wcześniej styczność z autorem, zapewne przez tą właśnie okładkę nie sięgnęłabym po książkowy debiut Burke.

 

„Bar dla potępionych” jest bardzo obiecującym debiutem. Oczywistym jest, że początkującemu pisarzowi jesteśmy w stanie wybaczyć więcej, przymknąć oko na niedociągnięcia. Myślę, że i tutaj warto to uczynić, poddając się nurtowi powieści snutej przez autora licząc przy tym, że dalej będzie jeszcze lepiej niż było do tej pory.  Prozę Kealana Burke mogę polecić zarówno tym, którzy szukają dobrej literatury grozy, jak i osobom chcącym upić świeżej literackiej krwi.  Jeśli lubicie czarny humor, oryginalne pomysły, niekonwencjonalne rozwiązania, „Bar dla potępionych” z pewnością was nie zawiedzie.

 

Justyna Czerniawska

 

Moja ocena: 8,5/10

Tytuł: Bar dla potępionych

Autor: Kaelan Patrick Burke

Oprawa: broszurowa

Ilość stron: 320

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka




Współpracujemy
Q-workshop EA Polska Fabryka Słów Wydawnictwo Portal Cenega Kuźnia Gier