Pod Grzechoczącymi Koścmi

Strona główna

MENU

SONDA

20

Mar 12

Maja Lidia Kossakowska, „Grillbar Galaktyka” – recenzja

    Grillbar dostałem do rąk jako danie z cyklu „szef kuchni poleca”. Znając renomę autorki, nie mogłem się doczekać kiedy zasiądę do konsumpcji. Już od pierwszych stron widzimy, że to książka inna od poprzednich. Poznajemy w niej historię Hermoso Madrid Ivena, szefa kuchni renomowanej i luksusowej restauracji „Płacząca Kometa”, będącej najlepszym lokalem nad całą Zatoką Cyneriańską. Pierwszoosobowa narracja i pamiętnikowy styl pisania pozwalają nam doskonale wczuć się w bohatera i w pełni przeżyć przygodę w jaką zostaje uwikłany. „Grillbar Galaktyka” to ‚space opera’ pełną gębą. Międzygwiezdna podróż, barwne postacie, przepiękne światy jak i mroczna i złowroga strona uniwersum. Wszystko jest na swoim miejscu, podane w bardzo porządnej formie.

Maja Lidia Kossakowska po raz kolejny nie zawodzi różnorodnością wykreowanego świata. Każda z planet którą odwiedza nasz bohater, ma swój unikalny klimat. Gigantyczne sekwoje na rajskiej Selenie, urbanistyczny Tax, czy czysta i sterylna Sfija to tylko część z nich. Tak rozbudowany wszechświat pełen jest oczywiście inteligentnych istot przeróżnych ras. Abyśmy się w tym wszystkim nie pogubili pisarka zastosowała bardzo zmyślny zabieg. Otóż imiona przedstawicieli poszczególnych gatunków konstruowane są w odrębny sposób , dzięki czemu już po samym nazwisku wiemy, czy rozmówca bohatera jest żywym kryształem z układu Gemmy, człowiekiem, czy może mackarzem. Całość uniwersum tworzy bardzo ładnie dobraną kompozycję, która nieraz nas pozytywnie zaskoczy.

Rzeczą która mnie osobiście urzekła w tej książce to postacie. Począwszy od Herma Ivena, który pomimo wszelkich starań zostaje bohaterem. Poprzez Silanę, która jest ponad metrową, mówiącą i gotującą kotką a i tak ocieka gracją i drapieżnością. A kończąc na Samotnym Żeglarzu – lukiańskim pilocie, który potrafi poderwać w podróż kosmiczną dowolny pojazd samą siłą swojej woli. To Ci, a także wielu innych , bohaterowie sprawili, że chętnie przewracałem kolejne stronice. Duża dawka humoru oraz spora ilość nawiązań do klasyków fantastyki tylko doprawiła efekt. Wciąż uśmiecham się do siebie na wspomnienie grzyboludzi z Jugot czy kolonie ‚alienów’ w spiżarni.

Podsumowując, „Grillbar Galaktyka” jest niczym danie w restauracji. Początkowo raczy nas różnymi przystawkami, by potem przejść do smakowitego dania głównego i zakończyć się porządnym deserem. Polecam wszystkim chętnym przyjemnej przygodowej lektury. Na koniec tylko jedna rada – najedzcie się przed czytaniem, gdyż kulinarny styl sprawi, że nie raz zaburczy wam w brzuchu.




Współpracujemy
Q-workshop EA Polska Fabryka Słów Wydawnictwo Portal Cenega Kuźnia Gier