Pod Grzechoczącymi Koścmi

Strona główna

MENU

SONDA

23

Maj 11

„Mój Przyjaciel Kaligula”, recenzja

Mój przyjaciel Kaligula jest drugim zbiorem opowiadań Jacka Piekary, jakie ukazało się nakładem wydawnictwa Fabryka Słów, a które miałem przyjemność czytać. W środku zajdziemy piętnaście wyjątkowych opowiadań, spośród których na pewno będą takie, które każdemu czytelnikowi wryją się mocno w pamięć. Zasadniczo konstrukcja książki zasadza się wokół czterech głównych działów tematycznych, którymi są odpowiednio: Żarna Historii; Piekło, Niebo, Ziemia; Obce Światy; Love Story. Każdy z tych działów zawiera kilka historii. Niektóre są smutne i przygnębiające, inne niosą w sobie porządną dawkę optymizmu i radości. Wśród nich pojawia się jeszcze kilka na tyle kontrowersyjnych, że trzeba przyznać, iż wydawnictwo musiało wykazać sporą odwagę publikując je bez cenzury.

Pamiętać jednak należy, że twórczość Jacka Piekary nie jest przeznaczona dla dzieci i osób wyjątkowo wrażliwych. Czy dlatego, że porusza drażliwe tematy? Nie. A może dlatego, że pisarz nie szczędzi obraźliwych epitetów, drastycznych scen przemocy oraz seksu? Być może, ale nie to jest głównym powodem. Twórczość Jacka Piekary jest po prostu prawdziwa i przedstawia świat takim, jaki jest. I to jest w niej najbardziej przerażające…

Mój Przyjaciel Kaligula to nie tylko niebywała różnorodność opowiadań, ale przede wszystkim różnorodność bohaterów i ich postaw. Mamy tutaj prawdziwą mieszankę charakterów i przekonań, tak religijnych, jak i politycznych. Rzeczą szczególną, którą można zauważyć jest to, że postaci przedstawione przez autora nie są jednowymiarowe i nie można ich łatwo zaszufladkować. W ich poczynaniach zawsze możemy się doszukać nie tylko drugiego, ale i trzeciego dna. Niezwykłe bogactwo bohaterów jest czymś, co szczególnie mocno mi się spodobało, i za co należą się autorowi gratulacje.

Co do samej konstrukcji opowiadań i sposobu ich napisania, to nie mam do czego się przyczepić. Autor prezentuje rzemiosło pisarskie najwyższych lotów. Wartka fabuła, ciekawe historie, a wszystko to napisane w znakomity sposób. Styl Piekary jest żywy, barwny i przede wszystkim niebanalny. Nigdy nie możemy być pewni, co się za chwile wydarzy, ani co tak naprawdę kryje się w tym, co czytamy. Żeby w pełni zrozumieć opowiadanie, trzeba je doczytać do końca, gdyż zakończenia, jak to u tego pisarza bywa są… dosyć zaskakujące, oraz bardzo często niezwykle mocne.

W swoich historiach autor porusza bardzo dużo drażliwych tematów, o których nieszczególnie lubimy rozmawiać. Uważam, że specyficzny dobór takich, a nie innych opowiadań jest swego rodzaju krytyką otaczającego nas świata i panujących światopoglądów. Dodam, że bardzo ostrą krytyką. Jacek Piekara nie owija w bawełnę. Jak coś mu się nie podoba, to o tym pisze, często nie szczędząc nieparlamentarnych słów. Ze wszystkich książek tego autora, które przeczytałem (a przeczytałem wszystkie) ta wydaje mi się najbardziej osobista i przesiąknięta emocjami, a samo wydanie Mojego przyjaciela Kaliguli jest po prostu sposobem, by dać upust tym emocjom. By głośno wykrzyczeć wszystko to, z czym autor się nie zgadza i czego nienawidzi.

Czytając Kaligulę momentami czułem się dosyć dziwnie. Pokuszę się tutaj o małą krytykę, gdyż nie wszystko mi się podobało. Jak to się mawia: „nie ma róży bez kolców”. Jest pewna rzecz, którą zauważyłem bardzo wyraźnie jeszcze w Ja, inkwizytor. Dotyk Zła, a co jeszcze mocniej przebija w Kaliguli. Polityka. W twórczości Jacka Piekary ostatnio zrobiło się stanowczo za dużo polityki (nie to, żeby nie było jej wcześniej). Już nie chodzi nawet o to, że poglądy autora mogą się komuś nie podobać, bo jest to przecież normalne i nie musimy się zgadzać we wszystkim. Nie chodzi również o to, że forma krytyki może momentami wydawać się przesadzona. Głównie nie podoba mi się to, że gdy wieczorem sięgam po książkę to mam ochotę się zrelaksować i odpocząć od trudów dnia codziennego, a w szczególności od wściekłego ujadania polityków. Rozumiem jednak, że polityka jest dla Jacka Piekary bardzo ważna, zwłaszcza ostatnimi czasy, kiedy reaktywował swój blog poświęcony właśnie tej tematyce, ale… Nie wiem jak wy, ale mnie po prostu już męczy to całe szambo, które w naszym kraju nazywa się polityką.

Cokolwiek by jednak nie mówić o opowiadaniach znajdujących się w Kaliguli, to są to jednak, jak już wspomniałem, bardzo dobrze napisane historie. Poruszają bardzo istotne tematy. Ukazują prawdziwość ludzkich postaw i zachowań. Mało tego, po lekturze Kaliguli sam zacząłem się zastanawiać, ile w moim postępowaniu jest z bohaterów przedstawionych w tych opowiadaniach.

Czy zatem cała kontrowersyjność Kaliguli nie polega przypadkiem na tym, że po prostu nie płynie z prądem, lecz staje w poprzek rzeki obecnego zakłamania oraz niepamięci i skłania nas do zastanowienia się nad otaczającą nas rzeczywistością? Czy nie ulegamy jakiemuś rodzajowi zbiorowej hipokryzji? Wielu problemów nie tyle, że nie widzimy, ile po prostu nie chcemy widzieć. Bo one tam są, a w każdym z nas oprócz szlachetnego Lancelota, mieszka coś znacznie gorszego…

 




Współpracujemy
Q-workshop EA Polska Fabryka Słów Wydawnictwo Portal Cenega Kuźnia Gier