Pod Grzechoczącymi Koścmi

Strona główna

MENU

SONDA

2

Cze 11

„Norweski Dziennik tom 1: Ucieczka”, recenzja

Jako mały chłopiec bardzo lubiłem czytać książki awanturniczo – podróżnicze. Pamiętam, jak wieczorami zaczytywałem się w przygodach Tomka, czy też Indiany Jonesa. Czytając Norweski Dziennik wróciły do mnie te wszystkie wspaniałe wspomnienia i znowu poczułem się jak mały chłopiec, który wraz z bohaterami książek wyrusza na daleką wyprawę.

Norweski Dziennik jest lekturą niezwykle lekką w odbiorze. Autor pisze w sposób przejrzysty oraz niezwykle wciągający. Jest to pozycja, przy której można nie tylko dobrze się bawić, ale przede wszystkim po prostu odpocząć, oderwać od tego wszystkiego, co nas otacza. Akcja książki rozgrywa się w dalekiej Norwegii, a bohaterami są głównie młodzi, nastoletni chłopcy.

Szczególnie spodobała mi się sylwetka głównego bohatera. Paweł Koćko z powodu „wypadku”, który miał miejsce pięć lat przed wydarzeniami opisanymi w książce, cierpi na amnezję i poza strzępkami niezrozumiałych wspomnień, nie pamięta nic ze swojej przeszłości. Prowadzi monotonne, smutne życie w szarej, PRLowskiej Polsce, aż pewnego dnia jego świat staje na głowie, a on trafia do opuszczonego domu, gdzieś w małej, Norweskiej miejscowości. Tam stopniowo poznaje siebie, odkrywa zatarte przed laty wspomnienia, spotyka starych przyjaciół, których musi poznać na nowo, a także stawia czoła coraz to nowszym wyzwaniom.

Przeszłość Pawła stanowi wielką tajemnicę, którą wraz z nim powoli odkrywamy. Jednak nie tylko wydarzenia z jego przeszłości są pełne sekretów i niedomówień. Sam bohater to jedna wielka niewiadoma. Bo widzicie, Paweł tak do końca też nie jest zwykłym chłopcem…

Powieść napisana jest w formie dziennika, dzięki czemu czyta się ją bardzo łatwo i przyjemnie. Do tego należy dodać bardzo naturalne i ciekawe dialogi, a także wspaniałe opisy przyrody, którymi autor raczy nas na każdym kroku. Aż samemu chce się pojechać i zobaczyć to wszystko na własne oczy! Kto jak kto, ale Andrzej Pilipiuk potrafi tworzyć barwne opisy, które trafiają do wyobraźni czytelników.

Muszę przyznać, że książka bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Czytając informacje na odwrocie okładki i dowiadując się, że w książce występuje postać Macieja Wędrowycza pomyślałem, że Norweski Dziennik będzie lżejszą formą przygód słynnego bimbrownika, Jakuba Wędrowycza. Nic bardziej mylnego. Norweski Dziennik, poza drobnymi nawiązaniami, ma bardzo mało wspólnego z pełnymi rubasznego humoru perypetiami Jakuba. Jeżeli miałbym do czegoś porównać tę książkę, to najbliżej jej do Oka Jelenia, gdzie autor również przenosi nas do dalekich skandynawskich krajów. Jednakże, w przeciwieństwie do opowieści o egzorcyście-amatorze, zarówno cykl Oko Jelenia, jak i trylogia Norweski Dziennik są literaturą dojrzalszą, skierowaną do szerszej rzeszy czytelników.

Andrzej Pilipiuk w doskonały sposób łączy świat fantastyczny ze światem rzeczywistym. Bardzo dobrze dobiera proporcje pomiędzy tym, co jest realne, a tym co nie jest. Mało tego. Wszystko, co czytamy, odbieramy w sposób naturalny i po pewnym czasie w ogóle przestajemy postrzegać tę powieść jako książkę fantastyczną. W związku z tym, Norweski Dziennik przypadnie do gustu nie tylko zagorzałym fanom magii i potworów, ale również osobom, które z fantastyką nie mają na co dzień nic wspólnego. Szczerze polecam.

Wszystkich zainteresowanych kieruję również do wywiadu, jakiego Andrzej Pilipiuk udzielił Radiu Tok FM. Dowiemy się z niego między innymi tego, w jaki sposób powstała postać Jakuba Wędrowycza, oraz jaka była w tym rola postaci występujących w Norweskim Dzienniku.




Współpracujemy
Q-workshop EA Polska Fabryka Słów Wydawnictwo Portal Cenega Kuźnia Gier