Pod Grzechoczącymi Koścmi

Strona główna

MENU

SONDA

1

Kwi 11

„Odwet” Karpyshyna

Do „Odwetu” Drew Karpyshyna zasiadłam z nieco mniejszą rezerwą niż do „Poniesienia” (również jego autorstwa), które okazało się lepsze niż sądziłam, jednakże wciąż nie byłam do końca przekonana do  pomysłu osadzania fabuły książki w uniwersum gry komputerowej. Zwłaszcza gry komputerowej takiej jak Mass Effect, gdzie wiele wątków pójść może różnymi torami, w zależności od decyzji gracza. Jak w układzie, gdzie fabuła toczy się po dwóch częściach gry, autor może poradzić sobie ze wszelkimi potencjalnymi rozbieżnościami?

W przypadku większości, lecz niestety nie wszystkich nici fabularnych daje sobie z tym radę.

Książka, tak samo jak poprzednia, opowiada nam nieco więcej o organizacji Cerberus, doskonale nam znanej z obydwu części gry, ich „niszowych” projektach oraz o samym Człowieku Iluzji. Spotkamy też wiele postaci zarówno z gry, jak i z poprzednich książek. Jak każdy utwór literacki, książka ta ma swoje plusy i minusy, których nie omieszkam skrupulatnie tu wymienić.

Z rzeczy pozytywnych na pierwszym miejscu muszę wymienić fabułę. Już z informacji na odwrocie książki dowiadujemy się, że Cerberus postanowił odtworzyć bestialskie eksperymenty Żniwiarzy na ludziach, a owych eksperymentów podmiotem ma być Paul Grayson (któremu zdarzyło się mocno podpaść Człowiekowi Iluzji w poprzedniej części książki). Fabuła niemal od samego początku rusza z kopyta, a po dwóch-trzech rozdziałach trudno jest się oderwać od wydarzeń, o których czytamy. Mamy tu właściwie wszystko-śledztwo, pościgi, walkę (tej może miejscami aż za dużo), a nawet romans. Co więcej, wątki przeplatają się dość zręcznie, a wszelkie „meantime’y” rozegrane są nieuciążliwie.

Kolejną ciekawa rzeczą jest sposób prowadzenia narracji. Z jednej strony ktoś sceptyczny może stwierdzić, że przecież jest to cały czas narracja w trzeciej osobie, z czym zgodzić się muszę, jednak w zależności od wątku owe „trzecie osoby” znajdują się w zupełnie różnych miejscach. Raz jest to narracja prowadzona przez kogoś, kto stoi i przygląda się wydarzeniom, a raz przez kogoś, kto znajduje się w głowie bohatera, przez co ma zupełnie inny wgląd w sytuację.

Rzecz kolejna- kreacja części bohaterów jest bardzo dobra. Człowiek Iluzja wreszcie nabiera ludzkich kształtów, dowiadujemy się o nim takich rzeczy, o których pracując dla niego jako Shepard nie mieliśmy pojęcia.  Kilka postaci drugoplanowych jest dopracowanych do najmniejszych szczegółów, mają życie, historię, plany na przyszłość… Sam Paul Grayson również stworzony jest wyjątkowo dokładnie.

Niestety, kreację bohaterów musze też wymienić na pierwszym miejscu pozycji negatywnych. Część postaci głównych (!) została spłaszczona wręcz skandalicznie, chociażby ukochany przeze mnie Kapitan (teraz już Admirał) Anderson, nie wspominając już o głównej bohaterce, której charakter zmienia się w zależności od tego, jaka akurat jest potrzebna do linii fabularnej. Daje to nieodparte wrażenie osoby z poważnymi problemami psychicznymi- niespodziewanie zamienia się z twardego żołnierza w dziewicę w opałach… Trudno jest się w tym połapać. Co więcej, autor nie wyzbył się swoich skłonności do szczegółowej makabry, co sprawia, że ¾ bohaterów książki zdaje się mieć zapędy sadystyczne…

Drugim negatywem jest tłumaczenie. Może ono nie przeszkadzać osobom, które nie miały okazji grać w Mass Effect, ale bądźmy szczerzy, takich akurat wśród sięgających po książkę dużo nie uświadczymy. Opisywane są miejsca dobrze znane graczom, lecz nadawane są im inne nazwy. Grałam co prawda w wersję kinową gry, ale w moich napisach klub na stacji Omega nazywał się Zaświaty, a kiedy przeczytałam zdanie „Spotkajmy się w Pośmiertnym” najpierw nie wiedziałam, o co chodzi, a potem niemal spadłam z krzesła… Pośmiertny?!? No proszę…

Trzecim minusem (którego chyba nie dało się uniknąć) były założenia dotyczące pojętych przez nas w grze decyzji. Shepard jest tu mężczyzną, Udina jest ambasadorem itp, nie przeszkadza to w odbiorze książki jako takiej, ale zostawia pewien niedosyt graczom, którzy jednak postanowili inaczej…

Książce mogę wystawić solidne 7/10, nie powala może na kolana, ale ma wartką i ciekawą akcję, czyta się ją szybko i z przyjemnością, a o to przecież chodzi w książkach tego typu.




Współpracujemy
Q-workshop EA Polska Fabryka Słów Wydawnictwo Portal Cenega Kuźnia Gier