Pod Grzechoczącymi Koścmi

Strona główna

MENU

SONDA

21

Paź 13

Przystań Wiatrów – recenzja

Przystań Wiatrów

„Skoro już raz spróbowałeś lotu,
chodząc po ziemi, ku niebu zwracasz oczy;
albowiem zaznawszy przestworzy,
pragniesz do nich powrócić”

Leonardo da Vinci

Od wieków latanie było wielkim marzeniem ludzkości. Od tragicznego mitu o Ikarze, poprzez projekty maszyn latających Leonardo da Vinci, aż do spektakularnego sukcesu braci Wright, wizja człowieka przemierzającego przestworza ma ogromny wpływ na literaturę i kulturę naszego świata.

W 1981 r. George R. R. Martin wspólnie z Lisą Tuttle stworzyli powieść „Przystań Wiatrów”, traktującą o ludziach podróżujących w chmurach. Na fali ostatniej popularności autora, ukazała się nowa edycja książki nakładem Wydawnictwa Zysk i S-ka. Dla czytelników jest to dobra okazja, aby zapoznać się z wcześniejszym warsztatem pisarskim autora.

Akcja „Przystani Wiatrów” toczy się w świecie małych, niezbyt oddalonych od siebie wysepek, nękanych przez bezustanne wichry i burze oraz spienione morskie fale. Dawno temu, u zarania swojego społeczeństwa mieszkańcy Przystani odkryli sposób, aby wznieść się w powietrze. Z resztek metalu, pochodzącego z rozbitego statku, zbudowali skrzydła. Dzięki zaawansowanej konstrukcji, niskiej grawitacji i gęstej atmosferze człowiek wzbił się w powietrze.

Mijały lata i pokolenia, a społeczeństwo Przystani Wiatrów rozwijało się na różne sposoby. Ci, którzy nie mieli zaszczytu dziedziczenia i zakładania skrzydeł, wiedli zwykłe życie lądowców. Lotnicy, pełniący rolę wysłanników, stali się dumną, zamkniętą kastą. Stawiani na równi z zarządcami wysp, przyjęli pełną pogardy postawę wobec ludzi mieszkających na lądzie.

O przywilej włączenia do lotników walczy Maris, córka rybaka, adoptowana przez lotnika Russa, który nauczył ją latać. Maris jest stworzona do latania. Posiada talent, instynkt i rozsądek jakich brakuje wielu lotnikom. Jednak wraz z osiągnięciem przez syna Russa – Cola odpowiedniego wieku, jej marzenia o lataniu legły w gruzach. To właśnie Col otrzyma skrzydła, a Maris już nigdy nie zobaczy Przystani Wiatrów z lotu ptaka. Dziewczyna nie może pogodzić się z porażką i nie podda się tak łatwo. Choć jej argumenty wydają się być skazane na pożarcie przez aroganckich, przywiązanych do wielowiekowej tradycji lotników, niedoszła lotniczka zrobi wszystko, aby znów założyć skrzydła i poczuć wiatr we włosach…

Powieść nie ma skomplikowanej fabuły i czyta się ją bardzo przyjemnie. Akcja płynie wzdłuż jednej, długiej linii fabularnej, składającej się z kolejnych etapów życia głównej bohaterki. Mamy tutaj jeden główny wątek z kilkoma wątkami pobocznymi. Myślę, że będzie to spora niespodzianka dla czytelników wielowątkowej, pełnej bohaterów, gigantycznie rozbudowanej „Pieśni Lodu i Ognia”. Mimo że w „Przystani Wiatrów” bliżej mamy okazję poznać tylko kilka osób, postacie są wykreowane bardzo umiejętnie i czytelnik łatwo się z nimi utożsamia.
Autorzy świetnie przedstawili konflikty i zmiany w podzielonym społeczeństwie. Wiele sytuacji możemy odnieść do naszego dzisiejszego społeczeństwa gnębionego ciągłymi konfliktami na tle politycznym, rasowym, religijnym.
Książka jest ponadczasowa także pod innym względem. Przedstawia piękną, pełną poświęceń walkę o własne marzenia i wierność własnym ideałom. Pokazuje, że dzięki chęciom i ciężkiej pracy można zdobyć własne skrzydła, które poniosą nas do upragnionego celu.

Książkę chciałbym polecić wszystkim bez wyjątku, ponieważ jest to po prostu piękna historia. Jestem pewien, że wielu osobom umili chłodny jesienny wieczór i bez wątpienia wywoła błogi stan czystej, szczerej radości.




Współpracujemy
Q-workshop EA Polska Fabryka Słów Wydawnictwo Portal Cenega Kuźnia Gier