Pod Grzechoczącymi Koścmi

Strona główna

MENU

SONDA

15

Kwi 11

„Pustynna Włócznia”, recenzja

putynna_wlocznia_4_podgk_pl

Jaki masz cel w życiu? Chcę zabijać alagai! A jak umrzesz? W szponach alagai! Dal’Sharum nie umierają w łóżkach ze starości! Nie padają ofiarą słabości bądź głodu! Dal`Sharum giną w bitwie, walczą, póki nie zasłużą na raj.

Sto tysięcy ludzi walczących ramie w ramię liczy się o wiele więcej niż sto milionów kulących się ze strachu.

Już na wstępie muszę zaznaczyć, że Pustynna Włócznia różni się zdecydowanie od Malowanego Człowieka. Pierwszą znacząca różnicą jest chociażby fakt, że większość pierwszego tomu poświęcona jest Krasji i historii Jardira oraz Abbana, których poznajemy dopiero pod koniec Malowanego Człowieka. Brett przenosi nas tym samym do zupełnie innego świata, gdzie co noc dzielni wojownicy stają do walki z alagai (otchłańce) w świętej wojnie ku chwale Everama. Krasjanie są zamkniętym społeczeństwem kastowym, ze ścisłą hierarchią oraz restrykcyjnymi obyczajami. To już nie spokojni rzemieślnicy z wolnych miast, kryjący się co noc za runami. To dzielni wojownicy, dla których najwyższym honorem jest umrzeć w walce z potworami z otchłani.

Krasjańscy chłopcy już od najmłodszych lat szkolą się na wojowników, przechodzą mordercze szkolenie oraz zostają poddani wielu ciężkim próbom, tak fizycznym jak i mentalnym. Nie każdego jednak czeka zaszczyt zostania wojownikiem Krasji – dal`Sharum wychodzącym dumnie na spotkanie nocy. Tych, którzy okażą się niegodni czeka los gorszy od śmierci. Zostają khaffit, ludźmi niegodnymi noszenia włóczni i ciemnych szat. W świecie Pustynnej Włóczni nie ceni się kupców ani rzemieślników. Za mężczyzn szanowanych przez resztę społeczeństwa uważa się jedynie wojowników. W jaki sposób Jardir doszedł do władzy? Czy jest on prawdziwym Wybawicielem? Co sprawiło, że Abban został najbardziej wpływowym khaffit w całej Krasji? O tym wszystkim dowiemy się z lektury pierwszego tomu Pustynnej Włóczni.

Demony nie zaprzestały pościgu. Naznaczony zawiesił łuk przy łęku, złapał za włócznię, zakręcił nią, aż zamigotała, i jął dźgać atakujące otchłańce. Jednemu udało się przedostać bliżej. Run na stopie Naznaczonego rozbłysnął, gdy mężczyzna kopnął potwora w paszczę. Demon bezwładnie potoczył się po ziemi. Nocny Tancerze nadal pędził w mrok…

Brett ożywia także jeszcze jedną postać, z którą to spotykamy się w Malowanym Człowieku w krótkim epizodzie traktującym o ucieczce Arlena z rodzinnej wsi. Nie chcę za dużo wyjawić, ale akurat ten konkretny wątek był dla mnie z początku niezrozumiały. Ostatnie rozdziały pierwszego tomu poświęcone są właśnie historii pewnej młodej dziewczyny, a opowieść o niej ma nic wspólnego z bohaterami, których poznaliśmy do tej pory. Wszystko jednak wyjaśnia się w drugim tomie, a zatem nie popełnijcie tego samego błędu co ja i z ostateczną oceną Pustynnej Włóczni wstrzymajcie się do czasu przeczytania ostatniej części.

W tym miejscu muszę pochwalić autora. Brett w bardzo dobry i sensowny sposób łączy ostatecznie losy wszystkich bohaterów przewijających się przez swoje książki. Połączenie historii ośmiu różnych, bardzo bogatych osobowości na pewno musiało być nie lada wyzwaniem. Brettowi jednak świetnie się to udaje. Pisarz wykazał się bardzo solidnym rzemiosłem. Dodatkową trudnością był tutaj fakt, że sylwetki poszczególnych postaci poznajemy na przestrzeni wielu, wielu lat. Każdy z prezentowanych bohaterów zmienia się, dorasta, zdobywa nowe doświadczenia i przeżywa przygody, które kształtują jego psychikę. Sprawić, by każda postać była unikalna i interesująca, a na końcu połączyć losy wszystkich bohaterów w jedną składną całość mógł jedynie wybitny pisarz. Ważne jest to, że Brett nie idzie na skróty, a całą powieść buduje powoli, stopniowo i z rozmysłem.

Okaleczyłem się, by przeżyć. Zrobiłem to, ponieważ uznałem, że nie zasługuje na nic poza włóczęga przez noc. Nikt nigdy nie będzie mi już bliski. Ale chadzam pod nocnym niebem i nie lękam się demonów. Nie uciekam przed nimi to one uciekają przede mną!

Przede mną!

…jestem potworem.

Jestem darem dla świata. Ale podaruję mu tylko zniszczenie.

Metamorfoza, jaką na przestrzeni czterech tomów przeszli wszyscy bohaterowie jest niesamowita. Pustynna Włócznia jest zarazem powrotem do przeszłości. W szczególności przeszłości Naznaczonego. Powraca on do miejsc w których mieszkał jako mały chłopiec, do ludzi, których uznawał za swoją rodzinę. Co z tego wyniknie? Czy w Naznaczonym pozostało cokolwiek z młodego Arlena? Jak jego wczesne decyzje wpłynęły na ludzi, których spotykał na swej drodze? U Bretta żadna decyzja nie pozostaje bez konsekwencji. Autor bardzo często stawia swoich bohaterów przed ciężkimi próbami. Pragmatyzm zestawia z moralnością, dobro ze złem. Bardzo często jednak trudno jest u niego rozróżnić to czy coś jest dobre czy złe. Szczególnie ciężko przychodzi to nam czytając Pustynną Włócznię, gdzie świat Krasji zostaje zderzony z zupełnie inna mentalnością ludzi z Wolnych Miast. Dylematy moralne, nierozwiązywalne problemy, ciągłe podejmowanie trudnych decyzji. Jest to na pewno bardzo charakterystyczna cecha odzwierciedlająca styl pisania Bretta.

W recenzji Malowanego Człowieka podniosłem zarzut zbyt dużego wyeksponowania scen seksualnych, czy też posiadających podteksty seksualne. W Pustynnej Włóczni jest bardzo podobnie i jeżeli ktoś łudzi się, że chociaż jeden rozdział będzie tego pozbawiony to się grubo myli. Mało tego, w Pustynnej Włóczni oprócz gwałtów spotkamy się także z wątkami pedofilii i kazirodztwa. Wielu osobom może to przeszkadzać. Nie zmienia to jednak fakt, że książka, jako całość jest świetna i grzechem byłoby jej nie przeczytać. Po prostu trzeba zaakceptować ten specyficzny styl pisania i wszystko skwitować stwierdzeniem… „Brett tak ma”.  A może autor po prostu nie przekłamuje rzeczywistości i nie ulega powszechnemu tabu?

pustynna_wlocznia_3_podgk_plNa to wszystko można też spojrzeć od innej strony. Realia świata opisywanego przez Bretta znacząco różnią się od kolorowych, magicznych światów fantasy, do których jesteśmy przyzwyczajeni. Uniwersum Bretta jest mroczne i przerażające nie przez zmory z otchłani, ale dlatego, że jak żadne inne przypomina… świat rzeczywisty. Największymi potworami w powieści Bretta nie są otchłańce, lecz ludzie. Gdy popatrzymy na twórczość Bretta od tej strony, cała opisywana przez niego historia nabiera zupełnie nowego, metaforycznego znaczenia. Sama przemiana głównego bohatera nadaje się pod głębszą analizę, a pojęcia takie jak dobro czy zło ulegają przedefiniowaniu. „Niech mrok Cię pochłonie…”, „Jedność jest warta każdej ceny we krwi” – co to naprawdę oznacza? Kim są potwory w książce Bretta? Kogo naprawdę należy się bać, gdy zapadnie zmrok?

Pustynną Włócznię czyta się jednym tchem, cały czas coś się dzieje. Nie ma tutaj przysłowiowych „dłużyzn”, a powieść wprost kipi akcją. Barwne opisy pojedynków, dobrze skonstruowane dialogi, ale przede wszystkim ciekawa i dobrze napisana historia to główne elementy stanowiące o tym, że Brett stworzył coś naprawdę wyjątkowego. Szczególnie przypadł mi do gustu drugi tom, w którym losy wszystkich bohaterów zaczynają się w końcu łączyć, a wiele wątków, które swój początek miały miejsce jeszcze w Malowanym Człowieku zostaje wyjaśnionych. Sam Brett uważa drugi tom Pustynnej Włóczni za najlepszą z napisanych przez siebie książek. I w pełni się z nim zgadzam.

LogoJestem bardzo ciekaw jak potoczą się dalsze losy bohaterów. Wszystkiego dowiemy się w kolejnej książce, która ma ukazać się w przyszłym roku. O czym będzie? Tytuł The Daylight War jest wielce wymowny, a ja mam przeczucie, że nie będzie to ostatni tom cyklu o Naznaczonym.

 




Współpracujemy
Q-workshop EA Polska Fabryka Słów Wydawnictwo Portal Cenega Kuźnia Gier