Pod Grzechoczącymi Koścmi

Strona główna

MENU

SONDA

5

Paź 10

Recenzja DLC „Golemy Amgarraku”

Nie mogę uwierzyć swoim własnym oczom – zginąłem! Przecież to niemożliwe! Ostatni raz przydarzyło mi się to, gdy pochopnie, bez przygotowania ruszyłem tłuc pewną smoczycę… Czy naprawdę dotychczasowy stopień trudności Dragon Age oraz wszystkich poprzednich DLC’ków aż tak mnie rozleniwił? Drodzy Czytelnicy, odpowiem Wam – TAK. „Golemy Amgarraku” będą dla Was nie lada wyzwaniem. Nie ma miejsca na błędy, a bez taktyki i przygotowania golemy będą wgniatać Was w ziemię na każdym kroku.

Co ciekawe, ten DLC przeszedł jakoś bez echa, częściowo przyćmiony zawyżonymi oczekiwaniami wobec Witch Hunt’a. Tymczasem, ja od samego początku byłem mile zaskoczony, mimo, że przygotowywałem się na kolejną nudną rąbankę w tych samych lokacjach co zwykle. Otóż nie. „Golemy Amgarraku” oferują nam zupełnie nową lokację działającą na zupełnie nowej mechanice. Od samego początku mamy uczucie, że w Amgarraku czai się jakieś straszliwe zło. Nie chodzi tu o tępe pomioty, które każdy z nas jada na śniadanie – tutaj groza będzie dużo większa i myślę, że niejedno z Was będzie miało momentami serce w gardle. Historia, a raczej zagadka zaginionej ekspedycji opowiedziana jest po mistrzowsku – gdy skrawki układanki ułożyły się w całość miałem ochotę brać nogi za pas i więcej nie wracać do tego miejsca. Unikalna mechanika poruszania się po tej lokacji oraz zagadki logiczne sprawią że nie będziecie się nudzić (choć już sama atmosfera powinna Was postawić na nogi).

Oczywiście wypada powiedzieć dwa słowa o drużynie, która stanie w tych zmaganiach u naszego boku. Tu pojawia się kolejne zaskoczenie. Nareszcie nie mamy ze sobą ani maga ani wojownika z tarczą. Jeśli sami nie gracie magiem – rzucaniu czarów powiedzcie „pa pa”. Naszym jedynym kompanem jest krasnoludzki łotrzyk, który poprosił nas o pomoc w odnalezieniu swojego brata i reszty ekspedycji. Otwieranie zamków i rozbrajanie pułapek (a będzie tego trochę) ma on w małym palcu, z walką natomiast jest ciężko – niczego sam nie da rady przyjąć na klatę. Po kilku pierwszych krokach znajdujemy i uruchamiamy golema, który będzie nas wspierał już do końca. I tu czeka nas kolejne zaskoczenie. Nie jest to bynajmniej kopia Shale – nasz nowy golem, zwany po prostu Golemem, pełni funkcję taktyczną i nie daje się normalnie sklasyfikować. Jego moce będziemy musieli powoli aktywować odkrywając tajniki tworzenia golemów, by z czasem umożliwić mu leczenie nas, zaklinanie naszej broni ogniem czy też ciskania łańcuchami piorunów. Brzmi świetnie? No to uważajcie. Golem jest kruchy, jego umiejętności drogocenne jak woda na pustyni, a wasze szanse na przeżycie – znikome. Co prawda dołączy się do nas jeszcze jedna osoba, ale o tym przekonajcie się sami.

Ewidentnie ciężar rozgrywki spoczywa tu na naszej postaci. Znajomość jej możliwości i ograniczeń jest konieczna, a umiejętność współpracy pomiędzy Wami, krasnoludem a golemem – kluczowa dla powodzenia waszej misji. Na zakończenie dodam jeszcze, że „Golemy Amgarraku”, choć krótkie, dały mi niesamowitą satysfakcję, a opowiedziana historia była ciekawsza niż niejeden wątek z oryginalnej części gry. Moim zdaniem jest to najlepszy DLC wydany do serii Dragon Age na dzień dzisiejszy. Gorąco polecam!

Ocena : 9/10 !




Współpracujemy
Q-workshop EA Polska Fabryka Słów Wydawnictwo Portal Cenega Kuźnia Gier