Pod Grzechoczącymi Koścmi

Strona główna

MENU

SONDA

15

Wrz 10

Recenzja DLC „Witch Hunt”

Podobno, jeśli kobieta mówi „nie” to tak naprawdę myśli „tak”. O ile takie rozumowanie może niekiedy narobić nam, facetom, problemów – w przypadku tak zagadkowej femme fatale jak Morrigan – można spokojnie zaryzykować taki tok myślowy…

Witch Hunt rozpoczyna się skromnie i bez niepotrzebnego, pompatycznego wprowadzenia. Już tutaj zaznaczę, że ma się dominujące uczucie powrotu do wątku z kampanii DA: Orgins. Każdy kto po koronacji, na pytanie „co zamierzasz teraz zrobić?” odparł „wyruszyć za Morrigan” odczuje, że to jest właśnie to – nic innego niż epilog pierwszej części sagi Dragon Age. Kolejną świetną rzeczą jest możliwość zaimportowania postaci z dodatku Awakening i dalszego grania na poziomie 30. Wszystkie przedmioty przechodzą do Witch Hunt bez problemu, a poziom przeciwników skaluje się adekwatnie. Ma to nawet chronologiczny sens, ponieważ Witch Hunt rozpoczyna się dwa lata po pokonaniu Arcydemona, zatem nasze podróże po Amaranthine powinny odbyć się przez wyruszeniem w pogoń za Wiedźmą z Głuszy.

W przeciwieństwie do taktycznych zmagań w DLC Golemy z Amgarraku (o którym napiszę niebawem) oraz krwawej rzezi w Pieśni Leliany – Witch Hunt pozwoli nam odetchnąć, zmierzyć się z zagadką, pogadać z członkami drużyny oraz odwiedzić dobrze znane lokacje. To ostatnie może być zarówno zaletą jak i wadą. Po raz kolejny odwiedzimy Wieżę Magów, zapomniany krasnoludzki thaig (ten sam który odkrywamy w misji dla Shale), jaskinię z orginu Dalijskich Elfów (tak, tą z lustrem) oraz Cmentarzysko Smoków, które znamy z Awakening. Słowem – żadnych nowych lokacji. Cieszę się natomiast niezmiernie, że nie wysłano mnie po raz piąty do Denerim. Gdybym znowu musiał kraść coś z piwnicy domu Arl’a Howe – wyrzuciłbym monitor przez okno.

Pora na szczęśliwą kompanię. Wasza drużyna składać się będzie z… dźwięk werbla… wojowniczki oraz maga – rzecz jasna, Spirit Healer’a. Czy ja naprawdę nie mogę choć raz mieć ze sobą małomównego łotrzyka albo socjopatycznego, mordującego niewinnych malefikara? Czwarte miejsce w drużynie zajmie nasz pies. Świetny pomysł, bo wreszcie mamy okazję skorzystać z jego umiejętności, podczas gdy całą grę spędził u mnie w obozowisku. Elfka wojowniczka, na szczęście, walczy na dwie ręce, wiec drużynowym czołgiem raczej nie będzie. Mag niestety potwierdza regułę, że do Wierzy Magów trafiają tylko przewrażliwione ciamajdy.  Nie wierzycie? Sketch (z Leliana’s Song) jest bojaźliwym paranoikiem, a Anders (z Awakening) ma obsesję na punkcie swojego kota. Nasz mag w Witch Hunt – Finn, przebija ich obu razem wziętych – panikuje, że uszkodzisz księgę w bibliotece oraz mdleje na widok krwi… Na Oddech Stwórcy – czy Morrigan jest jedynym magiem który nie boi się własnego cienia?!

Skellen Cousland (BN Dexter'a) i Morrigan.
Każdy dostanie to czego chciał.

Najważniejsze zostawiłem na koniec. Po pierwsze, przed spotkaniem z Morrigan spotkacie zupełnie nowego potwora – coś z czym przyjdzie nam walczyć w drugiej części Dragon Age. Zapowiada się ciekawie. Po drugie, odnalezienie Morrigan nie jest elementem fabuły tego dodatku lecz raczej… nagrodą. Do konfrontacji dojdzie na samym końcu i zapewniam, że cały dodatek warty jest przejścia dla tej jednej rozmowy.Nie oczekujcie wielu wyjaśnień, enigmatyczna wiedźma pozostawi jak zwykle więcej pytań niż odpowiedzi. Co najważniejsze jednak – każdy dla kogo była kimś więcej niż drużynowym magiem będzie usatysfakcjonowany i zaspokojony. Kochankowie, przyjaciele i przyjaciółki oraz ci szukający zemsty – dostaną wszystko czego chcieli. Ja osobiście spełniłem swoje marzenie (patrz obrazek obok), gdyż dla tak morderczego i rządnego władzy psubrata, jak mój Skellen Cousland, istnieje na świecie tylko jedna kobieta – Morrigan :)

Podsumowując:

Plusy:

–         zamknięcie wątku z kampanii DA:O

–         niesamowita rozmowa z Morrigan (satysfakcja!)

–         spokojna akcja (odpoczynek od ciężkich strategicznych bitew)

–         „zagadka” w bibliotece, oraz ukryte tam smaczki

Minusy:

–         dodatek jest niesamowicie krótki, powinien kosztować 400, nie zaś 560 punktów

–         pałęta się z nami kolejny, nadpobudliwy, mag specjalnej troski

–         osoby którym Morrigan była obojętna nie będą specjalnie zadowoleni

–         zero nowych lokacji, momentami wieje nudą i odgrzewanym sucharem

Wyjątkowo, wystawiam temu DLC dwie różne oceny:

Ocena obiektywna (dla zwykłych, nie zaangażowanych emocjonalnie, graczy) 6,5 / 10

Ocena subiektywna (dla kochanków, przyjaciół i wrogów Morrigan)8,5 / 10





Współpracujemy
Q-workshop EA Polska Fabryka Słów Wydawnictwo Portal Cenega Kuźnia Gier