Pod Grzechoczącymi Koścmi

Strona główna

MENU

SONDA

7

Maj 11

Recenzja Zombiaki – Wydanie III

Zombiaki

Kilka miesięcy temu miałem okazję wziąć na warsztat karciankę Zombiaki II: Atak na Moskwę. Zgodnie ze złożoną wtedy obietnicą, rzucimy dziś okiem na poprawione wydanie pierwszej części Zombiaków. Jak pisałem wcześniej, w trzecim wydaniu gry usunięto wszystkie błędy i niejasności „jedynki” oraz zrobiono je kompatybilne z drugą częścią gry. Jest to także odrębny epizod zmagań nieumarłych z żywymi. Nie ma tu klimatu ZSRR charakterystycznego dla Ataku na Moskwę – zamiast niego mamy wachlarz zupełnie nowych zagrywek taktycznych…

Przeciętny Zombi

Choć zasady z grubsza pozostają te same – taktyka samej rozgrywki jest zupełnie inna niż w Zombiaki II. Przede wszystkim znikły wszystkie „swojskie” zombiaki. Nie ma już umarlaków chodzących zygzakiem, biegających czy niszczących zapory. Nowe zombiaki różnią się jedynie siłą wyrażaną ilością punktów życia (od 2 do 5). Część kart planszy ludzi (mury, dziury i zapory) inaczej reaguje na zombi o różnej sile. Ponadto inaczej traktuje się umarlaki idące jeden za drugim – szereg najsłabszych zombie przejdzie przez mur który zatrzymał by samotnego (chodź silniejszego) zombiaka. Zupełnie nową atrakcją jest masa. Ta karta pozwala na zgrupowanie kilku kart zombiaków w jedną zwartą masę o wytrzymałości będącej sumą PŻ „składowych” zombi. Tym sposobem możemy stworzyć prawdziwie zabójcze monstrum. Pamiętacie kartę człowiek? Teraz nasze umarlaki mogą swoich „zakładników” ugryźć i stworzyć dodatkowe zombie! Innym ciekawym dodatkiem jest boss. Zombiak pod rozkazami bossa może poruszać się w dowolną stronę, nawet wstecz! Może to nieźle pokrzyżować plany obrońców.

Talie kart ludzi i zombiaków.

Po drugiej stronie barykady arsenał ludzi także uległ poważnym zmianom. Nie ma już pojazdów siejących spustoszenie w szeregach zombi. Zapomnijcie o Kamazie czy Trabancie. Zamiast tego naprzeciw umarlaków potoczą się wybuchające beczki. Samochody zostały zamienione w pułapki które można detonować strzałem, gdy w pobliżu zbiorą się zombiaki. Nowymi kartami są dziury i mury. Te pierwsze zatrzymają tylko najsłabsze zombie. Mur natomiast powstrzyma pochód nieumarłych na danym torze, dopóki nie uzbiera się wystarczająca do przejścia nad nim grupa. Także liczba kart strzał i seria uległa pomnożeniu. Całość prezentuje się bardziej taktycznie. Grając ludźmi musimy myśleć jak spowolnić i kontrolować marsz zombie, nie zaś jak najszybciej je wykończyć (jak to było w Zombiaki II). Brak karty awaryjnych, jak znane z Zombiaków II toporek i wódka, zmusza do kalkulacji zagrożenia ze strony poszczególnych zombie. Obie strony natomiast zostały wyposażone w nowe karty wpływające na sam ruch po planszy, tak więc niespodzianek może być całkiem sporo, ale nie już tak drastycznych jak Amerykański shit czy karta zastępcza.

Jeśli tak jak ja rozpoczęliście przygodę grając w Zombiaki II: Atak na Moskwę nie myślcie, że reedycja pierwszej części Zombiaków jest tą samą grą w innej szacie graficznej. To inne spojrzenie na ten sam scenariusz, gwarantujące nowe emocje i rozwiązania taktyczne. Myślę, że warto posiadać obie części gry, choćby po to, by nie zanudzić się rozpatrując ciągle jeden scenariusz. Ponadto, jeśli posiadamy zarówno Atak na Moskwę jak i nową wersję Zombiaków – możecie talie połączyć i zagrać w cztery osoby. Te opcjonalne zasady można znaleźć TUTAJ. Jestem pewien, że Zombiaki dostarczą wam nowych wrażeń i staną się jedną z głównych atrakcji w games room’ach tegorocznych konwentów.

Ocena: 9/10





Współpracujemy
Q-workshop EA Polska Fabryka Słów Wydawnictwo Portal Cenega Kuźnia Gier