Pod Grzechoczącymi Koścmi

Strona główna

MENU

SONDA

22

Wrz 13

„Rok po końcu świata” red. Sławomir Spasiewicz – recenzja

199268_rok-po-koncu-swiata_200Zbiory opowiadań nigdy nie napawały mnie zbytnim entuzjazmem, szczerze mówiąc za bardzo ich nie lubiłam. Ledwo człowiek zaczął czytać, dopiero co zdążył polubić bohaterów, a tu bach! koniec, the end, państwu już dziękujemy. To mnie szalenie frustrowało, a co za tym idzie, krótka forma mnie wcale nie porywała. Przeprosiłam się z nią jednak około rok temu, kiedy to w me lepkie ręce wpadła „Antologia fantasy”. Jak się okazało był to moment przełomowy, który sprawił, iż zbiory opowiadań na dobre powróciły do mojego czytelniczego menu. We wrześniowej karcie dań znalazła się dość intrygująca propozycja wydawnictwa Powergraph pt. „Rok po końcu świata”. Jak przebiegła uczta i czy się nasyciłam po konsumpcji tego tajemniczego dania?

 

Na cały zbiór składa się jedenaście opowiadań. Wśród nich oczywiście znajdują się lepsze i gorsze, fantastyczne wizje i zapchajdziury. Różnorodność w antologiach jest rzeczą niezbędną, ale to prawda oczywista. Każdy musi mieć możliwość znalezienia czegoś dla siebie, kogoś z kim można się utożsamić, świata w którym poczuje się dobrze. „Rok po końcu świata” oferuje naprawdę szeroką gamę tekstów przedstawiających zróżnicowane poziomy, a ich tematem przewodnim jest szeroko rozumiany „koniec”. W założeniu antologia miała być przede wszystkim umiejętnym połączeniem cyberpunku i steampunku. Wyszło całkiem znośnie, ale do zachwytu i euforii troszkę jeszcze brakowało. Cały zbiór ciągnie jeden naprawdę rewelacyjny tekst Wojciecha Szydy pt. „Popiołun”. Żaden inny mnie tak nie wciągnął, miałam ochotę wyć do księżyca i prosić o więcej. Innymi bardzo dobrymi opowiadaniami, stanowiącymi niejako podporę dla „Popiołuna” były „Koniec/początek wieku” Pawła Majki oraz „Prawie” Michała Protasiuka. Pierwszy opierał się na bardzo dobrym pomyśle, jednak już samo wykonanie nie było najlepsze, mimo to byłam mile zaskoczona i oceniam tekst zdecydowanie pozytywnie. Propozycja Protasiuka również przypadła mi do gustu, choć zakończenie mnie trochę rozczarowało. „Cyberpunk” Michała Centarowskiego był początkowo moim faworytem, miałam spore oczekiwania co do wypocin autora. Opowiadanie było ciekawe, lecz nie zawierało w sobie nic odkrywczego. Cały czas miałam wrażenie, że coś podobnego już czytałam. Pozostałe teksty były według mnie średnie, stanowiące raczej asystę i tło dla tych lepszych. Jak widać panowie górą!

 

Wydawnictwo Powergraph zrobiło rzecz bardzo ryzykowną. Wydało książkę tylko i wyłącznie w formie e-booka. Miłośnicy formy papierowej, do których należę, mogą czuć się w związku z tym nieco zaniedbani. Lubię czuć zapach książki, fakturę stron, ciężar. E-book mi tego nie zapewni, na szczęście jego zawartość jest w stanie poniekąd zrekompensować mi niezadowolenie. Pomijając już formę wydawniczą, zbiór zawierał bardzo przyjemne teksty, których zróżnicowanie zaspokoi wszelkie gusta.

Warto też wspomnieć o e-okładce (jeśli tak to można ująć). Bardzo klimatyczna, świetnie wprowadzająca w nastrój, sprawiająca wrażenie bardzo realnej. Miło byłoby mieć książkę w takiej oprawie graficznej na półce pośród innych jej podobnych.

 

„Rok po końcu świata” jest doskonałą propozycją dla każdego, nie tylko na długie jesienne wieczory, które zbliżają się nieuchronnie. Wiele dobrych tekstów zaspokoi każdego wymagającego czytelnika, a pozostałe będą świetnym dopełnieniem . Trzeba przyznać, iż Powergraph zaoferował nam ciekawy zbiór opowiadań zaspokajający w pełni potrzebę intelektualnych rozważań jak i  rozrywki. „Rok po końcu świata” mogę śmiało zaliczyć do jednej z najlepszych książek jaką miałam okazję przeczytać w tym roku. Mam nadzieję, że nie będzie ona ostatnią. Pozostaje mi tylko zaprosić wszystkich do lektury. Polecam serdecznie!




Współpracujemy
Q-workshop EA Polska Fabryka Słów Wydawnictwo Portal Cenega Kuźnia Gier