Pod Grzechoczącymi Koścmi

Strona główna

MENU

SONDA

26

Paź 10

Rzut oka na WoW: Cataclysm – pierwsze wrażenia…

W sklepach od 7 grudnia!

Z przyjemnością informuję Was, że Blizzard obdarzył nas wreszcie zaproszeniami do beta testów najnowszego dodatku do World of Warcraft czyli Cataclysm. Po mozolnej, trwającej niemal dwie godziny instalacji oraz prawie trzydziestominutowym horrorze konfigurowania, aktualizacji i obelg pod adresem mojego firewall’a, udało mi się wreszcie odpalić betę. Pierwsze wrażenia są naprawdę niesamowite. Zmiany w silniku graficznym oraz samej mechanice gry, jak zapewne wiecie, są już na serwerach live, od ponad tygodnia. Dlatego też skupię się tutaj na robieniu Wam smaku na nowe questy, zmiany klasycznych lokacji oraz zupełnie nowy rozdział w historii Azerothu.

Chyba największym ograniczeniem „podstawki” WoW’a były sztuczne granice między lokacjami. Niemożność latania, górskie granie na które pod żadnym kątem nie można się wspiąć oraz nachalne „niewidzialne ściany” zawsze były irytującym utrudnieniem w eksploracji. W związku z tym każdego ucieszy zapewne fakt, że większość tych problemów znika wraz z pojawieniem się Flight Master’s License (tylko 200g!) która umożliwi nam latanie w Azeroth!

Już pierwszy lot nad Kalimdorem przekonał mnie, że nic w świecie WoW nie będzie już takie samo. Masywne sawanny Barrens rozdarte zostały na dwie lokacje, wszędzie widać ślady walki miedzy Aliantami i Hordą. Niegdyś jałowe bezdroża Desolace dziś tętnią życiem i bujną roślinnością, podczas gdy wąwozy Thousand Needles zostają doszczętnie zalane niemal po same szczyty płaskowyżów. Te zmiany to jedynie czubek góry lodowej. Niemal wszystkie znane nam regiony (z wyjątkiem tych dodanych w dwóch poprzednich dodatkach) zostały w mniejszym lub większym stopniu zmienione. Czasem są to zmiany kosmetyczne i logistyczne, ułatwiające poruszanie się po lokacji (dyliżanse, barki rzeczne i rakietowa autostrada w Azashara rządzą!) podczas gdy w innych przypadkach całe strefy zostały zmienione nie do poznania. Przykładem jest Silverpine Forrest będący sceną starcia Forsaken kontra Worgen. Silnik phasing, znany tak dobrze z lokacji startowej Death Knight’ów jest w Cataclysm wykorzystywany na każdym kroku – w miarę rozwoju wydarzeń i kolejnych wykonanych przez nas zadań, zmienia się wygląd lokacji oraz rozkład sił walczących frakcji.

Samo podejście do misji, które wykonują gracze także zmieniło się dość wyraźnie. Mniej jest tych w stylu „zabij 8 koboldów” albo „przynieś 8 szczap drewna” natomiast więcej jest skomplikowanych i ciekawych zadań. Bardzo zmienia nawet interfejs gry, np. w Hillsbrad Foothils dostajemy misję badania pomiarów skażenia, a na naszym interfejsie pojawia się coś a-la licznik geiger’a. W innej misji, zamiast szukać niewidzialnych szpiegów po omacku, dostajemy goblinśkie gogle termiczne, które sprawiają, że widzimy temperaturową sygnaturę otoczenia (coś a-la Predator ;) To zaledwie kilka, z bardzo wielu pomysłów developerów Blizzarda na umilenie nam drogi z pierwszego na maksymalny 85 poziom doświadczenia.

Kolejną ciekawą rzeczą jest niesamowita spójność fabuły związanej z większością nowych obszarów. Jeśli pamiętacie ekipę traperów napotykaną w Grizzly Hills (tak, tę z pijanym fleczerem Mack’iem, ciemnoskórym Samir’em i trochę „specjalnym” Budd’em) oraz ich przyjaciela Harrisona Jones’a – ucieszy Was zapewne fakt, że ta „wesoła kompania” wraca wspomóc nas w Cataclysm. Z Jones’em będziemy zwiedzać antyczne grobowce pustynnej krainy Uldum, podczas gdy traperzy zapewnią nam podróż statkiem która skończy się… na dnie. O tak! Cała strefa Vashj’ir to nic innego jak podwodne królestwo Naga do którego z całym okrętem wciągnie nas Kraken. W każdym z przypadków rozwój wydarzeń od naszego pojawienia się w danej lokacji do zakończenia w niej ostatniej misji daje uczucie, że jesteśmy na właściwym miejscu, że to co robimy ma sens i prowadzi do określonego celu oraz, że bohaterowie niezależni też odgrywają w tym kluczowe role. Jeśli skonfrontujemy to z misjami z Burning Crusade, dojdziemy do wniosku, że 4 lata temu po prostu biegaliśmy bez celu mordując jakieś obce rasy w ich naturalnym ekosystemie, podczas gdy teraz możemy poczuć ciężar ratowania świata na własnych barkach.

Tyle na dziś. Nie starczyło by mi miejsca by opowiedzieć Wam wszystko co widziałem przez te kilka chwil gry, ale możecie być pewni, że niedługo pojawią się na PodGK kolejne artykuły dokładniej opisujące lokacje i nowe rasy w Cataclsym!




Współpracujemy
Q-workshop EA Polska Fabryka Słów Wydawnictwo Portal Cenega Kuźnia Gier