Pod Grzechoczącymi Koścmi

Strona główna

MENU

SONDA

29

Lis 11

Star Wars: The Old Republic – pierwsze wrażenia z gry

Chyba nie ma osoby, która chociaż troszkę interesuje się fantastyką i science-fiction, a która nie zna powyższego zdania. Nawet, jeżeli ktoś nie jest wielkim fanem twórczości George`a Lucasa to na pewno chociaż raz słyszał o Gwiezdnych Wojnach. Dzisiaj rano zakończyły się otwarte beta testy Star Wars: The Old Republic, a niniejszy artykuł będzie właśnie poświęcony pierwszym wrażeniom z tej gry. Już na wstępnie muszę powiedzieć – TOR miażdży. No, ale po kolei…

Nie tak dawno temu, w zeszły piątek zaraz po otworzeniu beta serwerów Star Wars: The Old Republic…

Dla wielu ludzi pierwszy kontakt z TOR nie należał do najprzyjemniejszych. Pierwszą trudnością było mianowicie pobranie gry, która zajmuje niemalże 20 GB danych. Plusem był fakt, że BioWare udostępniło pliki do ściągnięcia już we wtorek, toteż do piątkowego, oficjalnego rozpoczęcia bety było sporo czasu. Po udanym pobraniu i zainstalowaniu gry (z czym niektórzy mieli problemy) nie pozostawało już nic innego jak tylko czekać na oficjalnie rozpoczęcie beta testów. Minęła środa, minął czwartek i nadszedł długo wyczekiwany piątek, godzina 17 i… kolejny zgrzyt. Jak się okazało zainteresowanie było tak duże, że oczywiście nie obeszło się bez długiego wyczekiwanie (tak z godzinka minimum) w kolejce na dostanie się na jakikolwiek z dostępnych serwerów. I chociaż sytuacja ta szybko uległa poprawie to jednak był to już pierwszy, naprawdę solidny minus dla producentów. W końcu jednak nadszedł upragniony moment, kiedy i ja się doczekałem swojej pory i „wbiłem” się na serwer. Po obejrzeniu fantastycznych filmów, wprowadzających w uniwersum gry nadszedł czas na stworzenie postaci. Bardzo prosty i łatwy w obsłudze system. Pierwszy wybór to frakcja, potem rasa, klasa i wygląd. Bardzo miło zaskoczył mnie fakt, że mogłem sobie popracować troszkę nad tym, jak moja postać ma wyglądać. Sylwetka, kolor skóry, włosów, oczu, zmarszczki, tatuaże, blizny, piegi, mimika twarzy, wiek… wszystko do naszej dyspozycji. Ostatni etap tworzenia bohatera to imię i…gotowe! Czas rozpocząć grę!

Trzy zarwane noce, kilka litrów coli i energy drinków, bez mała kilkadziesiąt godzin gry później…

TOR ma coś, czego innym grom MMO bardzo, ale to bardzo brakuje. Mianowicie posiada fabułę! Każda z dostępnych klas ma swoją ścieżkę fabularną, dzięki czemu otrzymujemy bardzo ciekawą grę cRPG. Podczas grania w wersję beta miałem przyjemność przetestowania Jedi Consulara, oraz Smugglera i muszę przyznać, że obydwie historie strasznie mnie wciągnęły. Nawet, jeżeli ktoś nie lubi gier MMO to z całą pewnością w TOR może pograć jako w kolejną, dobrą grę cRPG ze stajni BioWare.

Jest to zdecydowane przeciwieństwo innych gier MMO, gdzie fabuła jest płytka i istnieje tylko po to, że jakoś wytłumaczyć graczom, kim jest nasza postać i dlaczego ma ratować świat. W TOR z kolei mamy do czynienia z głęboką, długą i niezwykle wciągającą historią. Do tego trzeba dołożyć dopracowane dialogi i rozwój postaci, którym możemy sami kierować. Podobnie jak w Fable, tak i tutaj nasze decyzje i czyny wpływają na to, czy będziemy postrzegani jako postacie dobre, czy złe. Za dobre uczynki otrzymujemy punkty jasnej strony mocy, za złe z kolei punktujemy po tej ciemnej stronie. Rycerz Jedi, który powoli przechodzi na ciemną stronę mocy, czy też szukający odkupienia Sith? Bardzo proszę, pełna dowolność. Sami decydujemy o tym, co robimy i jakie będą tego konsekwencje. Wbrew moim wcześniejszym obawom nie ma tutaj skrajności gdzie musimy być albo niesamowicie praworządni i dobrzy, ale musimy być wcieleniem czystego zła kroczącego po ziemi. Sam wybór postaci i frakcji, co prawda troszkę nam narzuca, po której stronie powinniśmy się opowiedzieć, ale to jak pokierujemy historią naszego bohatera zależy już wyłącznie od nas.

Rzecz, która szczególnie przypadła mi do gustu do znany dobrze z wielu produkcji EA system towarzyszy. W TOR nie tylko pomagają nam oni w walce, ale również biorą udział w rozgrywanych przez nas wątkach fabularnych. Spełniają również wiele przydatnych funkcji. Między innymi można ich wysłać do najbliższego sklepu żeby sprzedali zbędne śmieci z naszego ekwipunku, czy też posłać ich na jakąś bardziej ambitną misję. Ewentualnie mogą nam pomóc w tworzeniu przedmiotów, czy też dopilnować żeby nasz statek kosmiczny nie rozbił się o najbliższą asteroidę. Członkowie naszej drużyny mają swój własny charakter, historię, oraz specyficzne zdolności. Podobnie jak w przypadku Mass Effect czy Dragon Age tak i tutaj postaci, którymi przyjdzie nam podróżować mogą nas darzyć mniejszą lub większą sympatią, a nasze decyzje czy tez obdarowywanie ich prezentami mogą ten współczynnik sympatii zwiększać lub zmniejszać. Tak… romanse między członkami drużyny też mają tutaj być! Wszystko to bez wątpienia dodaje grze dodatkowego smaczku i jeszcze bardziej czyni z niej cRPG.

Wracając do przykładu Dragon Age to tam centralnym punktem, w którym mogliśmy rozmawiać z naszą drużyną i podtrzymywać kontakty towarzyskie był obóz drużyny. Tutaj takim miejscem jest nasz osobisty statek kosmiczny, którym przyjdzie nam przemierzać świat gry. Świat, który swoją drogą jest ogromny, ale o tym za chwilę…

TOR ma niewątpliwie wiele zalet dobrego cRPG, ale przede wszystkim ma być przecież grą MMO i teraz skupię się właśnie na tym aspekcie. W tym względzie TOR również spełnił moje oczekiwania. Jest dobrze, a nawet bardzo dobrze. Mamy dwie zwalczające się frakcje, kilka grywanych ras, kilka klas postaci, oraz dziesiątki umiejętności, dzięki którym nasza postać nabiera swojego indywidualnego charakteru. Tradycyjne, znane z większości gier MMO paski umiejętności, klasy prestiżowe, poziomy postaci, czaty, coraz lepszy ekwipunek.

W zasadzie nie ma tutaj specjalnie nic nowego. To wszystko już było i się sprawdziło. Wielu graczy porównuje TOR do World of WarCraft i trzeba przyznać tutaj rację, że sam gameplay jest niemalże identyczny. I bardzo dobrze, gdyż system ten jest już sprawdzony, funkcjonalny i przede wszystkim – prosty. Na szczęście twórcy gry zaoszczędzili nam wielu mniej lub bardziej kontrowersyjnych innowacji, które w większości wypadków kończą się tragicznie dla samej gry. I chwała im za to.

W TOR spotykamy się z tradycyjnym systemem levelowanie. Za wykonywanie zadań i zabijanie wszelkiej maści okropieństw dostajemy punkty doświadczenia. I utaj pojawia się coś, co ma dla mnie bardzo duże znaczenie. W przeciwieństwie do innych gier MMO questy nie polegają tylko i wyłącznie na masowym mordzie coraz to większych, bardziej kolorowych i groźniej nazywających się szczurów, tudzież wilków. Na dobrą sprawę nie wiem czy w ogóle ktokolwiek zlecił mi, chociaż jeden quest, który polegałby na zabiciu określonej liczby konkretnych przeciwników. Oczywiście takie zadania też są, ale na zasadzie „bonus questów”, które przy okazji wykonywania głównego zadanie polegającego na czymś ambitniejszym możemy zaliczyć lub też nie. Już sam ten fakt sprawia, że patrzę na te grę bardzo przychylnym okiem.

Wraz z rozwojem naszej postaci dostajemy coraz to więcej zdolności, a wygląd naszego podopiecznego zmienia się wraz ze zdobywanym przez nas ekwipunkiem. Przykładowo o ile na pierwszym poziomie pojedynczy pasek skrótów na 10 zdolności w zupełności mi wystarczał, o tyle na poziomie 15 zacząłem już zapełniać trzeci… Do tego trzeba jeszcze dołożyć rozbudowane drzewka talentów, oraz kilka profesji umożliwiających nam wyrób własnych przedmiotów. W grze można być tankiem, DPSem, lub healerem. Ewentualnie bliżej nieokreśloną hybrydą wszystkiego po trochu, która też będzie miała jakieś swoje zadanie w gildyjnych raidach. Czy to wszystko nie brzmi jakoś znajomo? ;)

Teraz może troszkę o samym świecie, w którym przyjdzie nam się bawić. Jest duży. Bardzo. Posłużę się tutaj przykładem mojego Jedi Consulara. Pierwsza planeta, na której zaczynałem grę to kilka godzin eksploracji. Nastepna planeta, zdecydowanie inna pod względem wyglądu i rodzaju questów do wykonywania to jeszcze więcej godzin rozrywki. Prawdziwa zabawa jednak zaczęła się w momencie, kiedy zdobyłem statek kosmiczny i otworzyłem mapę galaktyki patrząc gdzie by tu można polecieć. I wtedy do mnie dotarł potencjał tej gry. Już na wstępie mamy kilkanaście planet do odwiedzenia i jeżeli każda z nich to kilka lub kilkanaście godzin zabawy to wyobraźmy sobie ile czasu zajmie poznanie całego uniwersum gry. Co lepsze, wyobraźmy sobie, jakie niesie to w sobie możliwości. Galaktyka jest duża a nowe światy, które pojawią się wraz z pierwszymi updetami do gry to zapewne jedynie kwestia czasu. Bardzo wygodne rozwiązanie, gdyż twórcy gry, jeżeli będą chcieli powiększyć uniwersum to nie będą musieli się gimnastykować i wymyślać na silę jak to się stało, że nagle pojawił się nam nowy kontynent tam, gdzie jeszcze przed chwilą nie było nic. Tutaj po prostu dodadzą nową planetę lub dwie i po kłopocie. Kosmos jest w końcu duży i niezbadany… Idąc tym tropem można stwierdzić, że wielkość i różnorodność świata TOR zależeć będzie już tylko i wyłącznie od pomysłowości BioWare.

Podsumowując wszystko to, co do tej pory napisałem to moje pierwsze wrażenia po grze w The Old Republic są jak najbardziej pozytywne. Żeby nie było nieporozumień, nie jestem fanem Gwiezdnych Wojen i nigdy nie byłem. Zdecydowanie wolę Star Treka. Jednakże zupełnie nie stało to na przeszkodzie żebym na długie godziny wsiąkł w nową produkcję Electronic Arts, co jedynie dodatkowo świadczy o tym, że gra jest bardzo dobra, żeby nie powiedzieć świetna. Ma ogromny potencjał i do tego jest porządnie zrobiona.

Logo_podgk_plZdecydowanie jest to pozycja, które może solidnie namieszać na rynku gier MMO. Gigantyczne nakłady pieniężne, czas i wysiłek poświęcony na stworzenie tej gry zdecydowanie nie poszły na marne. The Old Republic mogę spokojnie polecieć każdemu, kto lubi gry MMO. Nawet, jeżeli nie jest się zwolennikiem Gwiezdnych Wojen. Poniżej znajdziecie kilka ciekawych filmików o grze. Zapraszam do oglądania

Film rozpoczynający grę

Towarzyszy

Gameplay na podstawie instancji Esseles

Na zakończenie dodam, że premiera Star Wars: The Old Republic już 20 grudnia. A zatem do zobaczenia w grze i…

 

 niech moc będzie z Wami!




Współpracujemy
Q-workshop EA Polska Fabryka Słów Wydawnictwo Portal Cenega Kuźnia Gier