Pod Grzechoczącymi Koścmi

Strona główna

MENU

SONDA

27

Maj 15

Tajemnice Los Muerte

Fotograf Krzysztof Kulas

Fotograf Krzysztof Kulas

17 maja, w niedzielę odbyła się pierwsza odsłona larpa 101 – Fallout, „Tajemnice Los Muerte”. Larp przygotowany przez warszawską grupę larpową Wawa LARP oraz agencję eventową Creative Play. Była to pierwsza impreza  pod szyldem Creative Play, jednak sama grupa Wawa LARP może pochwalić się ciekawym portfolio imprez, m.in. serią „Wiedźmicon”, rozgrywającą się w świecie Wiedźmina Andrzeja Sapkowskiego, a rozgrywana na zamku w Czersku (tym samym, przez którego bramę przejeżdżał serialowy Geralt z Rivii).

Tajemnice Los Muerte to larp, a może jednak strzelanka? Bo wybór miejsca sugerował to drugie. Całość odbyła się w lokacji znanej wszystkim warszawskim fanom Airsoftu, a mianowicie w centrum rozrywki militarnej Kill House. Od razu rozwieję, larp, nie strzelanka, bo podczas całej imprezy padły dwa albo trzy strzały, wszystkie skierowane do przedmiotów nieożywionych. Po prostu wybór miejsca do realiów Fallouta był jak najbardziej trafny. Co więcej, każde realia postapo (poza Metrem 2033 z wiadomych względów) da się odegrać w tym miejscu.

Czy mała ilość strzałów była dobra czy zła? Trudno stwierdzić. Słyszałam głosy narzekające na brak rozlewu krwi, ale były też osoby, które cieszyły się, że nie zdarzyło im się oberwać rykoszetem w odsłonięte ciało, bo mieli akurat taki strój.

Podczas kilkugodzinnej zabawy (za krótkiej, to przyznali nawet organizatorzy) była jedna scena, która niestety nie zakończyła się odpowiednio, a była kwintesencją konfliktów w zrujnowanym świecie: Kilka nieprzyjaznych sobie frakcji i postronnych gapiów, konfrontacja w zaułku, każdy trzyma innego na muszce, pot spływa z czoła, komuś zaraz puszczą nerwy i zacznie się jatka. Niestety, interwencja z zewnątrz (jak się później okazało, jednego z graczów, a nie organizatorów) przerwała tę filmową scenę.

Falouta można lubić lub nie, można też nie mieć zielonego pojęcia o co w nim właściwie chodzi, ale na szczęście żadne z powyższych nie przeszkadza w udanej zabawie na larpie. Co może potwierdzić wysoka frekwencja, ponad sześćdziesięciu graczy na terenie.

Organizatorzy zadbali o odpowiednie przygotowanie kart postaci w wersji elektronicznej (estetycznie złożone, z odpowiednim tłem), jak i samą odprawę przed grą. Każdy z graczy otrzymał wyprawkę w postaci koperty z przedmiotami  i tajemniczym czarnym workiem oraz butelką wody. Czarne worki pozwoliły rozwiązać kwestię odbioru przedmiotów już po grze, wystarczyło wrzucić wszystko do worka razem z kopertą i zwrócić. Dzięki takiemu rozwiązaniu organizacja miała pogląd na zdobyte (i deklarowane w podsumowaniach po grze) przez graczy przedmioty i majątek.

Nie obyło się bez potknięć, najbardziej znamiennym było opóźnienie startu, tu zawinili gracze. Niektórzy spóźnili się ponad godzinę. Jednak organizatorzy mogli po prostu zacząć nie czekając na maruderów.

Creative Play zapowiedziało, że niebawem usłyszymy o kolejnym projekcie od nich, tym razem będzie to znacznie dłuższa rozgrywka. A czy wrócimy do Los Muerte? Kto wie? ;)




Współpracujemy
Q-workshop EA Polska Fabryka Słów Wydawnictwo Portal Cenega Kuźnia Gier