Pod Grzechoczącymi Koścmi

Strona główna

MENU

SONDA

19

Paź 10

W Górach Szaleństwa kolejną filmową adaptacją opowiadań H.P. Lovecrafta

Jesień to specyficzny czas, podczas którego popadamy w nostalgię, noce stają się dłuższe od dni, a ogólny nastrój sprzyja wszystkiemu, co mroczne i złe. Bez wątpienia najbliższe dwa miesiące będą stały pod znakiem długich wieczorów spędzonych nad książką, czy też dobrą grą. Niedawno ukazała się Klanarchia prezentująca nam posępną, post apokaliptyczną wizję świata. Fantasy Flight Games niedługo wydaje Mansions od Madness, nową grę z uniwersum Arkham Horror. W przyszłym miesiącu ukaże się Amnesia: Mroczny Obłęd, a nasza drużyna narodowa w piłce nożnej nie wygrała od siedmiu spotkań. Wszystko to sprawia, że poczucie otaczającego nas mroku i bezsilności przybiera na sile. Mamy zatem książki, gry planszowe, rpg, oraz gry komputerowe wpisujące się w ten jesienny nastrój. Czego nam brakuje by dopełnić obrazek? Dobrego, klimatycznego filmu, a takowy ku mojej wielkiej radości jest właśnie w fazie produkcji.

W Górach Szaleństwa (At the Mountains of Madness) jest kolejną, filmową adaptacją prozy wybitnego pisarza grozy, H.P. Lovecrafta. Tym razem zostaniemy zabrani w podróż na odległą i niezbadaną Antarktydę. Jest to zapis wyprawy prowadzonej na Antarktydzie przez grupę geologów. W górach wyższych od Himalajów odnajdują szczątki tajemniczych istot, które nie przypominają żadnych znanych człowiekowi zwierząt czy ludzi. Próbując rozwiązać zagadkę, badacze budzą przedwieczne zło, które może mieć coś wspólnego z zapiskami szalonego Araba znanymi pod nazwą „Necronomicon”.

W Górach Szaleństwa jest jednym z moich ulubionych opowiadań Lovecrafta, mam nadzieję że film chociaż w połowie będzie oddawał ten niepowtarzalnym klimat nadciągającej zagłady i narastającej tajemnicy. Pierwsze wrażenia po obejrzeniu trailera są dosyć pozytywne. Pozostaje trzymać kciuki za to, żeby to pierwsze wrażenie nie było jedyną dobrą rzeczą, którą będzie można powiedzieć po obejrzeniu filmu. Za jego powstanie odpowiedzialni są Guillermo Del Toro, oraz James Cameron, ale jak wiadomo nie same nazwiska czynią film wybitnym. Historia pokazuje, że nakręcenie dobrego filmu na podstawie opowiadań Lovecrafta przerasta możliwości większości filmowców. Nie wiem czemu, ale reżyserzy mają manię ingerowania i zmieniania historii stworzonych przez pisarza. Efekt jest taki, że rozbijają spójna całość i wychodzi jakiś średniej jakości quasi horror. Oby tym razem było inaczej…




Współpracujemy
Q-workshop EA Polska Fabryka Słów Wydawnictwo Portal Cenega Kuźnia Gier