Pod Grzechoczącymi Koścmi

Strona główna

MENU

SONDA

2

Gru 11

Więzień układu – recenzja

Więzień układu sprawił mi co najmniej kilka niespodzianek – po pierwsze, byłam przekonana, że należy do prozy zagranicznej, zamierzałam znaleźć książkę w oryginale, a tu okazuje się, że Alan Akab to tylko pseudonim, a autor jest Polakiem. Zwykle też nie sięgam po klasyczne science – fiction, ponieważ w nim nie gustuję, jednak dla tej pozycji uczyniłam wyjątek, ze względu na jej opis. Być może nie zatrzęsła światem w posadach, ale zdecydowanie nie żałuję swojej decyzji.

Akcja dzieje się w czasach, gdy ludzkość skolonizowała już kilkadziesiąt bliższych i dalszych planet oraz odnalazła pozostałości po obcej cywilizacji. Rzeczywistość jest bardzo nieprzyjazna, charakteryzują ją idealnie słowa takie jak: autorytaryzm, totalna inwigilacja, rozpad więzi społecznych i degradacja człowieczeństwa, a wszystko to pod przykrywką dobra ludzi. Główni bohaterowie żyją na stacji orbitalnej, która jednocześnie staje się ich więzieniem. Jesteśmy świadkami, jak wygląda życie w szkole przyszłości – każda klasa tworzy osobną frakcję, w której odnaleźć można wojowników, którzy mają, jak nazwa wskazuje, walczyć, i jajocogłowych – dbających o odpowiednie oceny grupy. Świat dzieci jest jeszcze bardziej brutalny, niż dorosłych – codziennie mają miejsce kolejne potyczki, wymuszanie haraczy i walka o przetrwanie. W dodatku wszystko trzeba ukrywać przed dorosłymi, o ile nie chce się trafić do owianej mroczną sławą Akademii – miejscu, gdzie szkolą się przyszli żołnierze Floty i skąd nikt już nie wraca. Uczniowie do perfekcji opanowali oszukiwanie nauczycieli i maskowanie swoich obrażeń. Pomimo tego, że zmuszeni są do działania w grupach, tak naprawdę każdy jest sam, w tym świecie nie ma miejsca na przyjaźń, czy więzy rodzinne. Jedyne, co się liczy, to przetrwanie kolejnego dnia.

Nie jest to książka o walce z systemem – bohaterowie starają się jak najbardziej do niego przystosować. Co najbardziej przeraża, to trafność niektórych wizji. Są one niezwykle prawdopodobne, a niektóre procesy psychologiczne i socjologiczne przedstawione w książce możemy zaobserwować już teraz – autor niezwykle trafnie uchwycił zmiany zachodzące w społeczeństwie. W niektórych dialogach przeszkadza zbytni dydaktyzm, jednak da się przez nie szybko przełknąć. Książkę czyta się bez większych zgrzytów, szybko i łatwo. Są fragmenty, które wymagają głębszego zastanowienia – przytoczone fragmenty z rozmów uczniów na czacie – brak w nich zachowania zasad interpunkcji i składni, przez co trudno się zorientować, o co chodzi w danej wypowiedzi. Mimo tego, zabieg jest ciekawy i autentyczny – gdyby używali pełnych i poprawnych zdań, niewątpliwie wszystko wyglądałoby sztucznie.

Wypadałoby wspomnieć co nieco o fabule – żeby nie zdradzać za dużo, powiem tylko, że główny wątek kręci się wokół nowego ucznia w szkole, który stara odnaleźć się w zupełnie innej rzeczywistości. Pilnie przygląda mu się kapitan klasy – Artoro, który zyskał autorytet dzięki niezwykłej wnikliwości ale i empatii.

Książkę mogę polecić nie tylko fanom fantastyki naukowej, ale też wszystkich tych, którzy interesują się wpływem technologii i rozwoju na społeczeństwo. Nie sposób nie przywołać podczas lektury pisarzy takich jak Orwell, co jest chyba oczywiste. Jedynym większym zgrzytem jest, moim zdaniem, nieprzemyślana budowa – tom pierwszy kończy się bez większego sensu, żaden z wątków nie został zamknięty, a akcja jest wręcz rozgrzebana. Dlatego też, z sięgnięciem po tę pozycję polecam poczekać do wydania kolejnej części.




Współpracujemy
Q-workshop EA Polska Fabryka Słów Wydawnictwo Portal Cenega Kuźnia Gier