Pod Grzechoczącymi Koścmi

Strona główna

MENU

SONDA

13

Paź 12

Wilkozacy: Wilcze Prawo – Recenzja

Lejmy miody, bracia, w kryształowe czasze,

By kule mijały, szable oszczędzały

Głowy oraz serca nasze.

Żeby Ukraina po nas nie płakała,

Żeby nasza sława, mołojecka sława

Po wiek wieków rozkwitała

 

W stepie szerokim, którego okiem nawet sokolim nie zmierzysz, –  czają się Kozacy. A konkretniej Wilkozacy. Na pozór tworzą normalną ludzką zbiorowość, jednak gdy zbliża się czas okołopełni ich prawdziwa natura zaczyna wygrywać z resztkami człowieczeństwa. Stają się brutalnymi basiorami i waderami, do ostatniej kropli wilczej krwi gotowi bronić swoich siczy. Bo najpierw jest sicz, potem stado, a na końcu rodzina.

Rafał Dębski dał się już poznać czytelnikom jako autor min Łez Nemesis, Czarnego Pergaminu czy Kiedy Bóg Zasypia. Wilkozacy. Wilcze Prawo to jego pierwsza powieść osadzona w realiach, w których literacki prym wiedzie jego wydawniczy kolega – Jacek Komuda. Na szczęście autor nie próbuje go zbyt mocno naśladować i tworzy zupełnie odrębną (na ile to oczywiście możliwe), alternatywną wizję życia na ukraińskim stepie.

Historia powieści nierozerwalnie wiążę się z XVII wiecznym powstaniem kozackim pod przywództwem Bohdana Chmielnickiego. Wielu z Was zapewne pomyśli – o nie… kolejna historia o Skrzetuskim ratującym powabną niewiastę itd. Na szczęście już na wstępie jesteście w błędzie, chociaż wątek miłosny oczywiście, w recenzowanej pozycji, się pojawi. Dzikie Pola wg. Dębskiego nie są krainą mlekiem i miodem płynącą. Zniszczone przez wojenną pożogę domostwa, ubóstwo i głód nękający mieszkańców to nie jedyne zmartwienia kozackich mołojców. Gdzieś obok nich od zawsze żyli straszni przemieńcy – Wilkozacy. Na uboczu, nie włączający się w polityczne rozgrywki, chcieli jedynie spokoju i zemsty za mord na ich pobratymcach w Żelaznych Chutorach. Mord, który był dziełem Serhija Kostenki.

W powieści ciężko jest wyznaczyć jednego głównego bohatera. Autor zastosował ciekawy zabieg i akcję powieści obserwujemy z kilku perspektyw. Dębski swobodnie przeskakuje między wspomnianym Kostenką, Wilkozakami, Chmielnickim i kilkoma innymi postaciami. Poznajemy ich całą gamę, jednak mimo to każda z nich potrafi zauroczyć i zaciekawić czytelnika. Można postawić zarzut, że w niektórych momentach zbyt dużą wagę autor przykłada do opisywania ich wewnętrznych przeżyć, zamiast skupić się na akcji. Jednak dzięki temu, bohaterowie zyskują na realistyczności i głębi. Trzeba zdawać sobie jednak sprawę, że Wilkozacy. Wilcze Prawo to powieść stricte awanturnicza z domieszką fantastyki (dużą domieszką) i czytelnik nie powinien oczekiwać, że na trochę ponad 300 stronicach otrzyma dokładny portret psychologiczny każdej z postaci. Proporcje zostały bardzo dobrze zachowane

i chwała za to autorowi, że nie stworzył jedynie krawej „młócki”

Oprócz Wilkozackiego wątku, który stanowi trzon opowieści trzeba podkreślić, że Dębski zamieścił sporo innych smakowitych kąsków. Warto zauważyć, że dobrze zostały oddane realia i meandry ówczesnej polityki. Ciekawie ujęto rozterki i ambicje Chmielnickiego, który lawirując między Moskwą, Rzeczpospolitą, a chanem próbuje ugrać jak najwięcej dla siebie i swojego syna. Z prostego kozaka, staje się panem Ukrainy (chociażby we własnym mniemaniu). Na jego przykładzie, czytelnik może zaobserwować jak władza, wpływy, pieniądze potrafią zmienić sposób postrzegania wartości jakimi wcześniej się kierowało. Dzieje i losy kozackiego przywódcy to historia człowieka upadłego, który zatracił się we własnych ambicjach i dążeniach do korony.

Przeszłość Wilkozaków nie jest do końca znana. Nikt nie wie skąd pochodzą, jak się rodzą i czemu osiedlili się akurat na Dzikich Polach. Otoczeni są mgłą tajemnicy i uchodzą za praktycznie nieśmiertelnych. Szczególnie w okresie Okołopełni, gdy ich ciała ulegają przemianie, a oni sami zaczynają kierować się jedynie pierwotnymi instynktami. Od zawsze na uboczu, nie nękali za mocno swoich sąsiadów. Nie chcieli angażować się w wojnę Chmielnickiego przeciwko Koronie, za co ten poprzysiągł sobie, że prędzej czy później im się za to odwdzięczy. A kiedy nadejdzie ten moment, biada przemieńcom. Ich sicze zostaną zniszczone, wadery i dzieci wybite, nie przeżyje ani jeden basior. Ale czy aby na pewno marzenia Bohdana się ziszczą?

Jednym z niewielu zarzutów jakie można postawić recenzowanej pozycji jest jej brutalność. Autor od pierwszych stronic raczy czytelnika krwawymi opisami mordu, jakiego dokonali Wilkozacy w posiadłości Serhija Kostenki. Jednak wielu, może oburzyć podejście Dębskiego do gwałtu jakiego dokonali napastnicy na żonie głównego bohatera. Stwierdzenia o bólu i nieziemskiej rozkoszy jakich doznawała Marika podczas owej sceny są zdecydowaną przesadą i powodują, że czytelnika ogarnia osłupienie co autor chciał przez to przekazać.

Nie można mieć zarzutów do sposobu wysławiania się poszczególnych osób i delikatnej stylizacji językowej. Większość z postaci używa trochę innego słownictwa. Inaczej porozumiewają się między sobą kozaccy mołojcy, a inaczej Wilkozacy czy chociażby sam Serhij. W powieściach Komudy można odnieść wrażenie, że za punkt honoru postawił sobie jak najdokładniejsze oddanie archaizmu średniowiecznego języka. Dębski również korzysta z tego zabiegu, ale czytelnik może odnieść wrażenie, że nie jest do dla najważniejsze.

Wilkozacy.Wilcze Prawo to nie tylko powieść awanturnicza. To także historia miłości, która jest w stanie pokonać największe ograniczenia. To opowieść o nieuchronnych zmianach, o upływie czasu i rzeczywistości podlegającej ciągłym przeobrażeniom. Na przykładzie wilków, autor pokazuje jak tradycyjne wartości, sposoby działania muszą ulec modyfikacji i dostosować się do panujących realiów. Dlatego w książkę Dębskiego warto zainwestować, a ci którzy szukają interesującej lektury na pewno się nie zawiodą.

zp8497586rq



Współpracujemy
Q-workshop EA Polska Fabryka Słów Wydawnictwo Portal Cenega Kuźnia Gier