Pod Grzechoczącymi Koścmi

Strona główna

MENU

SONDA

22

Lis 12

Tomasz Kołodziejczak, „Czerwona mgła” – recenzja

„Sokół kołował nad ich głowami, wykrzykując swój triumf, a dwa bojowe bociany, doskonały wyrób fabryki broni w Radomiu, właśnie rozpływały się w powietrzu po wykonaniu zadania.
– Szybko! – powiedział Kajet

an, wsuwając miecz do pochwy. – Musimy ukryć się w lesie. Drzewa są dobre. To polski las.”

Rzadko w życiu recenzenta bywa tak, że dostając do oceny nową książkę, już po krótkim zerknięciu na autora i opis z okładki zaczynają mu się świecić oczy. Moje się rozjarzyły.

Tomasza Kołodziejczaka poznałem wraz z antologią „Głowobójcy” (nasza ocena 8/10 – przyp. redakcja). Świat dominium solarnego mnie pochłonął i zachwycił. Tym razem do swych rąk dostałem także zbiór opowiadań, choć może bardziej mikropowieści. Trzy już wcześniej publikowane historie oraz premierowo nowa – tytułowa Czerwona Mgła.
Akcja wszystkich opowieści rozgrywa się w świecie „Czarnego Horyzontu”. Jest to świat mroczny i ponury, brutalny i bezwzględny, pełen złowrogiej magii i plugawych istot, a jednocześnie świat pełen wiary i nadziei, świat bohaterów i patriotów, gdzie każdy nawet najmniejszy dobry uczynek lub gest miłości mogą odwrócić bieg wydarzeń.

Jest to świat Polski odmienionej i Polski wciąż walczącej. W post-apokaliptycznej wizji autora, nasz naród jest główną ostoją Europy w walce ze złem wcielonym, koszmarną armią Balrogów, istot z innego świata, których jedynym celem istnienia jest zadawanie bólu i cierpienia. Wraz z ich nadejściem nastąpił metafizyczny kataklizm. Wiele wymiarów rzeczywistości połączyło się i wymieszało, ludzie zaś szybko odkryli, że najlepszą drogą do stabilizacji jest powrót do korzeni i kult tradycji wszelakiej. To dlatego technologia przeplata się tu z magią, wojskowe służby geomancyjne stawiają menhiry i sadzą święte dęby a osłaniają ich żołnierze uzbrojeni w karabiny maszynowe oraz magiczne amulety. To jednak nie koniec naleciałości ze światów fantasy. Krótki czas po koniunkcji, do naszego świata przybli także starzy wrogowie balrogów – elfy. Szpiczastousi szybko zadomowili się na naszych ziemiach i są obecnie głównym sojusznikiem ludzi w walce z siłami ciemności.

Próbę połączenia światów magii i techniki podejmowało już przedtem wielu autorów, na ogół z mizernym skutkiem. Dla wielu czytelników te dwa światy gryzą się tak bardzo, że nigdy nie powinny występować obok siebie w jednym tytule. W swojej książce pan Tomasz Kołodziejczak pokazał jednak, że Ci wszyscy ludzie się mylą. Kunszt z jakim lawiruje między tymi dwoma skrajnościami mnie zachwycił i moim zdaniem jest głównym atutem antologii. Niejednokrotnie balansując na granicy kiczu, płynnie opisuje sceny z użyciem rytuałów i ostrej amunicji wpompowując w nie w ilości masowej polskie akcenty. Wykreowany świat ocieka wręcz ludowymi tradycjami, naszą historią i kulturowymi odniesieniami tworząc bardzo bogatą biało-czerwoną wizję.

Głównym bohaterem cyklu jest geograf królewski, Kajetan Kłobudzki. To doświadczony weteran podróżnik, uczony w magii badacz granicy światów, gdzie nic, nawet prawa fizyki, nie jest pewne. To wraz z nim przemierzamy polskie lasy oraz inne przemienione krainy. Kajetan jest człowiekiem poczciwym ale zahartowanym przez los. Czytelnik szybko go polubi. Ma w sobie pewną dozę szlachetności czasem niestety blokowaną przez pragmatyzm i poczucie obowiązku. Z przyjemnością śledziłem jego losy w

tym brutalnym uniwersum.

Antologia Czerwona Mgła to świetny kawał literatury, który z radością polecam wszystkim fanom fantastyki. Dla osób znających twórczość pana Kołodziejczaka, małym mankamentem może być fakt, iż zawiera ona tylko jedną zupełnie nową opowieść. Pozostałe: „Piękna i Graf”, „Nie ma mocy na docenta” oraz „Klucz przejścia” były już publikowane na łamach innych serii wydawniczych.

Premiera książki już jutro – 23. listopada!

Ocena 8/10




Współpracujemy
Q-workshop EA Polska Fabryka Słów Wydawnictwo Portal Cenega Kuźnia Gier